Hej wszystkim.
Wygląda na to że chyba na jakiś czas przestanę pisać.
Pewnie teraz zapytacie czemu.
A otóż nie mam pomysłów a z resztą to jakiś chłam.
Myślałam że taka zacna ze mnie blogerka no ale . . .
Krócej mówiąc , nie usuwam ale ''wyłączam'' się na jakiś czas.
Przepraszam was wszystkich bardzo.
Podejrzewam że niebawem wena wróci no ale do tego czasu nie będę pisać.
Może czytając innego bloga nabiorę inspiracji .
Przypuszczam że ta decyzja została podjęta moim przygnębionym humorem , może czymś innym .
Nie martwcie się wrócę . Szanse na to że nie wrócę są jak jedna na milion.
Jak nabiorę pomysłów to na 100% napisze .
Jeszcze raz przepraszam. Piszcie do mnie na Google :)
Możecie mnie też znaleźć na face. Tak jak na Googlach mam :)
Kocham was :)
Do usłyszenia . : *
A teraz linki do moich ulubionych kawałków :
Can't stay away
Watch me
Made in Japan
Fearless
Had me @ hello
TTYLXOX
When look me in the eyes
Nothing stop me now
Jeszcze raz przepraszam .
Pozdrawiam Julia .
piątek, 18 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
Rozdział 7
Zobaczyłam Broudiego opierającego się jedną ręką o szafkę .
-Hej Kimi. powiedział zalotnym głosem
-Spadaj.powiedziałam trzaskając szafką.
-Oj no nie żartuj wiem że tego chcesz.powiedział
Teraz oparł się dwiema rękami tak '' więziąc mnie''.Nie podobało mi się to wiec powiedziałam
-Ogarnij się może co??!! i spadaj .krzyknełam mu w twarz .
-Kim Kim Kim... Niczego się nie nauczyłaś. powiedział
Chciałam się wydostać ale złapał mnie za ręce i przyłożył do szafek .Próbowałam się wydostać ale na marnę .Po chwili jego twarz zaczęła się zbliżać uciekałam głową na boki ale i tak nic mi to nie dało. Całej sytuacji przyglądał się Jack .Miałam szczęście że cofnął się po trampki do szafki.Po cichu podszedł szturchnął go palcem ten odwrócił się i dostał z pięści od Jacka.Jak ja go uderzyłam to jeszcze nic Jack jest jednak silniejszy . Uderzył go 3 razy pocniej niż ja. Broudi dosłownie padł i się poryczał z bólu. Podejżewam że gdyby nie jego łzy Jack spuścił by mu niezłe monto .. Od razu zaczęłam się mu tłumaczyć.
-Jack to nie tak on mnie zaczepił. Próbowałam jakoś mu uciec ale za mocno mnie trzymał. powiedziałam bardzo zdenerwowana
-Wiem . Widziałem wszystko . Wierze ci. powiedział
Po wypowiedzeniu ostatnich słów pocałował mnie.Odrazu odwzajemniłam pocałunek.Jack mimo to że się spuźnił był ze mną pod klasą i dopiero jak weszłam do niej poszedł na swoje lekcje . Gdy wszedł na sale wszyscy bili mu brawa.Sklejali z nim piątki a on nie wiedział o co chodzi. Wkońcu zapytał co jest grane.Odpowiedział Jerry
-Słyszeliśmy że ktoś się przez ciebie aż poryczał. Wszyscy spojżeli na Broudiego który trzymał przy nosie lód.
-No tak ale czy to musi byś takie wielkie halo? Zaczął się i tyle.Następnym razem zastanowi się pięć razy co robi. powiedział Jack w jego kierunku a on tylko spuścił głowę.
Wszyscy mu gratulowali bo ten czubek to niezły kozak w szkole.Po pięciu minutach przyszedł trener. Jack i Misiu wybierali składy. Jack wybrał Jerrego Eddiego i Miltona . Grali w siatkę.Oczywiście zespół Jacka wygrał. Wszyscy poszli do szatni się przebrać. Jack wyszedł pierwszy i odrazu leciał do Kim.Jeszcze nie wyszli z klasy on już na nią czekał.Kiedy wyszła bardzo się ucieszyła że tak się o nią martwi.
Poszli do szafki . Wyjęli swoje podręczniki i chwilkę rozmawiali . Zamurowało ich jak podszedł Broudi i ich przeprosił.Powiedzieli tylko że jest juz wszystko ok ale żeby się troche chamował przynajmniej na dziewczyny które mają chłopaków.Kiwnoł tylkko głową i poszedł dalej.Lekcje zleciały tak szybko że nawet się nie zorientowałam. Po lekcjach poszliśmy do dojo na trening.Weszliśmy jako pierwsi bo chłopcy przychodzą o 17.00 a my o 16.00. Ruddy jak zobaczył że trzymamy się za ręce automatucznie zrobił duże oczy i zapytał czy jesteśmy razem . My tylko chórem odpowiedzieliśmy tak tak jesteśmy.
Poszliśmy się przebrać i potem poćwiczyć.Urządziliśmy sobie mały sparring. Ruddy dawał mi wskazówki a po chwili powaliłam Jacka . Naprawde nie oddał walki tylko się starał. Zrobiliśmy sobie przerwę.
Po chwili łamalśmy deski do tej pory mój rekord 3 a Jacka 5. Pobiłam mój rekord złamałam 4 deski . Ruddy widząc to bił mi brawo . To chyba przez tego głupka.Uderzyłam z te desky z taką samą siłą jak w jego nos.Jack ja i Ruddy przeglądaliśmy książkę rekordów Guinessa w karate.Jacka zainteresowało łamanie cegieł. W wieku poniżej 15 lat rekord 5 cegieł a powyżej 6. Pobije to powiedział. Ruddy przyniósł z zaplecza cegły i Jack zaczął je rozwalać.Doszedł do 7 i pomyślał o tym wydarzeniu i jak bardzo uderzył Broudiego. Z tą złością i siłą uderzył w cegły. Pękły jak wykałaczki.Ruddy popytał podzwonił i gdzie trzeba i załatwił gościa który przyjdzie ocenić Jacka.On szczęśliwy podszedł do mnie i pocałował mnie.Ruddy spojżał na nas dziwnym wzrokiem .Kiedy się od siebie odkleiliśmy nasz sen-sei zaśmiał się . Powem oznajmił że gościu od rekordów przyjdzie za dwa dni.Udaliśmy się do Fila Fala Fela . Phil widząc nas trzymających się za ręke tylko otworzył buzię z wrażenia a my tylko powiedzieliśmy tak Phil jesteśmy razem . Przyjaciel zapytał co chcemy do jedzenia. Po chwili przyniósł nam zamówienie a naleśniki które zamówiliśmy zrobił w kształcie serc. Widząc to wszyscy zaśmialiśmy się . Zjedliśmy nasz posiłek i udaliśmy się do parku . Bawiliśmy się świetnie. Zjeżdżaliśmy na zjeżdżalni ,bujaliśmy się na bujawkach , chodziliśmy po oponach w pewnym momencie klepnełam Jacka i krzyknęłam BEREK!!!
Uciekałam ile sił w nogach ale on mnie dogonił złapał od tyłu w pasie i podniósł .
-Mam cię !!krzyknał triumfalnym głosem .
Postawił mnie zpowrotem na ziemię a ja odwróciłam się do niego twarzą w twarz i powiedziałam
-Dobrze . Którą nagrodę wybierasz? Pierwszą drugą czy trzecią ?
-Pierwszą . odparł
Złapałam do za szyję pociągnęłam do siebie i pocałowałam z uczuciem .Oddał pocałunek .Po chwili oderwaliśmy się od siebie i zobaczyliśmy że wszyscy się na nas gapią . Zignorowaliśmy to i poszliśm na mostek. Znaleźliśmy swoją kłudkę .Po chwili powiedziałam
-Forever!!!!
-Takkk!!! odpowiedział i pocałował mnie.
Przytuliliśmy się i chwilę staliśmy w takiej pozie. Było tam dużo zakochanych w sobie par, więc nie czuliśmy się jakoś dziwnie. Byliśmy ze sobą sześć dni. Powiedziałam to brunetowi a on powiedział
-Jutro tydzień . Nie wierze jak to szybko zleciało.powiedział
-Ja też. było mi z nim tak dobrze czułam że to ten.
Poszliśmy wkońcu do domów.Jack jak zawsze mnie odprowadził .Gdy weszłam do domu nikogo nie było jak zawsze. Zjadłam jogurt i poszłam do swojego pokoju. Weszłam na facebooka. Myślałam co kupić Jackowi na jutro. Wymyśliłam że kupię mu bransoletkę z moim imieniem i serduszkiem . Popisałam z Grace . Umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia wstałam ubrałam się i poszłam do jubilera. Wybrałam srebrne literki i serduszko z różowego kwarcu .Po zakupach wstąpiłam jeszcze do papierniczego po kartkę z życzeniami.Jack do mnie zadzwonił i powiedział że zaprasza mnie do siebbie na kolację . Kiedy doszłam do mojego domu pobiegłam do pokoku i szukałam jakiś fajnych ciuchów na tę okazję. Ubrałam się umalowałam i uczesałam . Wziełam kluczyki do autka i pojechałam do swojego chłopaka.Jak wysiadałam z auta zabrałam jeszcze torebkę z prezentem .Weszłam do domu chłopaka i zobaczyłam ....
_________________________________
Przepraszam że taki krótki ale pisze jego uzupełnienie :)
Jeszcze raz chciałabym podziękować za wświetlenia a szczególnie te z poza Polski .
Oczywiście za te z Polski też ogromnie dziękuję :))
Jesteście kochani :)
Dedyk jak zawsze dla Claudii Maslow :))JESTEŚ NAJLEPSZA!!!!!
A teraz zdjęcie które wczoraj wygrzebałam jak szukałam notek o 3 sezonie .
JEBŁAMMM ZE ŚMIECHU>>!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
-Hej Kimi. powiedział zalotnym głosem
-Spadaj.powiedziałam trzaskając szafką.
-Oj no nie żartuj wiem że tego chcesz.powiedział
Teraz oparł się dwiema rękami tak '' więziąc mnie''.Nie podobało mi się to wiec powiedziałam
-Ogarnij się może co??!! i spadaj .krzyknełam mu w twarz .
-Kim Kim Kim... Niczego się nie nauczyłaś. powiedział
Chciałam się wydostać ale złapał mnie za ręce i przyłożył do szafek .Próbowałam się wydostać ale na marnę .Po chwili jego twarz zaczęła się zbliżać uciekałam głową na boki ale i tak nic mi to nie dało. Całej sytuacji przyglądał się Jack .Miałam szczęście że cofnął się po trampki do szafki.Po cichu podszedł szturchnął go palcem ten odwrócił się i dostał z pięści od Jacka.Jak ja go uderzyłam to jeszcze nic Jack jest jednak silniejszy . Uderzył go 3 razy pocniej niż ja. Broudi dosłownie padł i się poryczał z bólu. Podejżewam że gdyby nie jego łzy Jack spuścił by mu niezłe monto .. Od razu zaczęłam się mu tłumaczyć.
-Jack to nie tak on mnie zaczepił. Próbowałam jakoś mu uciec ale za mocno mnie trzymał. powiedziałam bardzo zdenerwowana
-Wiem . Widziałem wszystko . Wierze ci. powiedział
Po wypowiedzeniu ostatnich słów pocałował mnie.Odrazu odwzajemniłam pocałunek.Jack mimo to że się spuźnił był ze mną pod klasą i dopiero jak weszłam do niej poszedł na swoje lekcje . Gdy wszedł na sale wszyscy bili mu brawa.Sklejali z nim piątki a on nie wiedział o co chodzi. Wkońcu zapytał co jest grane.Odpowiedział Jerry
-Słyszeliśmy że ktoś się przez ciebie aż poryczał. Wszyscy spojżeli na Broudiego który trzymał przy nosie lód.
-No tak ale czy to musi byś takie wielkie halo? Zaczął się i tyle.Następnym razem zastanowi się pięć razy co robi. powiedział Jack w jego kierunku a on tylko spuścił głowę.
Wszyscy mu gratulowali bo ten czubek to niezły kozak w szkole.Po pięciu minutach przyszedł trener. Jack i Misiu wybierali składy. Jack wybrał Jerrego Eddiego i Miltona . Grali w siatkę.Oczywiście zespół Jacka wygrał. Wszyscy poszli do szatni się przebrać. Jack wyszedł pierwszy i odrazu leciał do Kim.Jeszcze nie wyszli z klasy on już na nią czekał.Kiedy wyszła bardzo się ucieszyła że tak się o nią martwi.
Poszli do szafki . Wyjęli swoje podręczniki i chwilkę rozmawiali . Zamurowało ich jak podszedł Broudi i ich przeprosił.Powiedzieli tylko że jest juz wszystko ok ale żeby się troche chamował przynajmniej na dziewczyny które mają chłopaków.Kiwnoł tylkko głową i poszedł dalej.Lekcje zleciały tak szybko że nawet się nie zorientowałam. Po lekcjach poszliśmy do dojo na trening.Weszliśmy jako pierwsi bo chłopcy przychodzą o 17.00 a my o 16.00. Ruddy jak zobaczył że trzymamy się za ręce automatucznie zrobił duże oczy i zapytał czy jesteśmy razem . My tylko chórem odpowiedzieliśmy tak tak jesteśmy.
Poszliśmy się przebrać i potem poćwiczyć.Urządziliśmy sobie mały sparring. Ruddy dawał mi wskazówki a po chwili powaliłam Jacka . Naprawde nie oddał walki tylko się starał. Zrobiliśmy sobie przerwę.
Po chwili łamalśmy deski do tej pory mój rekord 3 a Jacka 5. Pobiłam mój rekord złamałam 4 deski . Ruddy widząc to bił mi brawo . To chyba przez tego głupka.Uderzyłam z te desky z taką samą siłą jak w jego nos.Jack ja i Ruddy przeglądaliśmy książkę rekordów Guinessa w karate.Jacka zainteresowało łamanie cegieł. W wieku poniżej 15 lat rekord 5 cegieł a powyżej 6. Pobije to powiedział. Ruddy przyniósł z zaplecza cegły i Jack zaczął je rozwalać.Doszedł do 7 i pomyślał o tym wydarzeniu i jak bardzo uderzył Broudiego. Z tą złością i siłą uderzył w cegły. Pękły jak wykałaczki.Ruddy popytał podzwonił i gdzie trzeba i załatwił gościa który przyjdzie ocenić Jacka.On szczęśliwy podszedł do mnie i pocałował mnie.Ruddy spojżał na nas dziwnym wzrokiem .Kiedy się od siebie odkleiliśmy nasz sen-sei zaśmiał się . Powem oznajmił że gościu od rekordów przyjdzie za dwa dni.Udaliśmy się do Fila Fala Fela . Phil widząc nas trzymających się za ręke tylko otworzył buzię z wrażenia a my tylko powiedzieliśmy tak Phil jesteśmy razem . Przyjaciel zapytał co chcemy do jedzenia. Po chwili przyniósł nam zamówienie a naleśniki które zamówiliśmy zrobił w kształcie serc. Widząc to wszyscy zaśmialiśmy się . Zjedliśmy nasz posiłek i udaliśmy się do parku . Bawiliśmy się świetnie. Zjeżdżaliśmy na zjeżdżalni ,bujaliśmy się na bujawkach , chodziliśmy po oponach w pewnym momencie klepnełam Jacka i krzyknęłam BEREK!!!
Uciekałam ile sił w nogach ale on mnie dogonił złapał od tyłu w pasie i podniósł .
-Mam cię !!krzyknał triumfalnym głosem .
Postawił mnie zpowrotem na ziemię a ja odwróciłam się do niego twarzą w twarz i powiedziałam
-Dobrze . Którą nagrodę wybierasz? Pierwszą drugą czy trzecią ?
-Pierwszą . odparł
Złapałam do za szyję pociągnęłam do siebie i pocałowałam z uczuciem .Oddał pocałunek .Po chwili oderwaliśmy się od siebie i zobaczyliśmy że wszyscy się na nas gapią . Zignorowaliśmy to i poszliśm na mostek. Znaleźliśmy swoją kłudkę .Po chwili powiedziałam
-Forever!!!!
-Takkk!!! odpowiedział i pocałował mnie.
Przytuliliśmy się i chwilę staliśmy w takiej pozie. Było tam dużo zakochanych w sobie par, więc nie czuliśmy się jakoś dziwnie. Byliśmy ze sobą sześć dni. Powiedziałam to brunetowi a on powiedział
-Jutro tydzień . Nie wierze jak to szybko zleciało.powiedział
-Ja też. było mi z nim tak dobrze czułam że to ten.
Poszliśmy wkońcu do domów.Jack jak zawsze mnie odprowadził .Gdy weszłam do domu nikogo nie było jak zawsze. Zjadłam jogurt i poszłam do swojego pokoju. Weszłam na facebooka. Myślałam co kupić Jackowi na jutro. Wymyśliłam że kupię mu bransoletkę z moim imieniem i serduszkiem . Popisałam z Grace . Umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia wstałam ubrałam się i poszłam do jubilera. Wybrałam srebrne literki i serduszko z różowego kwarcu .Po zakupach wstąpiłam jeszcze do papierniczego po kartkę z życzeniami.Jack do mnie zadzwonił i powiedział że zaprasza mnie do siebbie na kolację . Kiedy doszłam do mojego domu pobiegłam do pokoku i szukałam jakiś fajnych ciuchów na tę okazję. Ubrałam się umalowałam i uczesałam . Wziełam kluczyki do autka i pojechałam do swojego chłopaka.Jak wysiadałam z auta zabrałam jeszcze torebkę z prezentem .Weszłam do domu chłopaka i zobaczyłam ....
_________________________________
Przepraszam że taki krótki ale pisze jego uzupełnienie :)
Jeszcze raz chciałabym podziękować za wświetlenia a szczególnie te z poza Polski .
Oczywiście za te z Polski też ogromnie dziękuję :))
Jesteście kochani :)
Dedyk jak zawsze dla Claudii Maslow :))JESTEŚ NAJLEPSZA!!!!!
A teraz zdjęcie które wczoraj wygrzebałam jak szukałam notek o 3 sezonie .
JEBŁAMMM ZE ŚMIECHU>>!!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
................................
TA DAMMM!!!!
Nic nie chce mówić ale lepiej wyglądał w starej fryzurze i bez ZAROSTU !!!!! No ale i taak gra świetnie i jest fajny :))
A tak wgl to nie są aż tak bardzo podobni z bratem nie ??? Mateo a Moises jak bym nie wiedziała że są rodzeństwem to bym nie powiedziała ze nim są :))
Dobra już nie przedłużając rozdział następny dziś będzie :)
Pozderki Julia !!!<3
Szczęśliwa!!!!
Hej . Patrzałam sobie tak z ciekawości na statystyki i co zobaczyłam ???
Mam nie całe 100 wyświetleń w tym
5 czytelników w USA i 2 w Niemczech . Jak to zobaczyłam to aż pisnęłam !!!!
Dziękuję wszystkim którzy mnie czytają !!!Jest mi strasznie miło !!!!!!
KOCHAM was !!!!!!!
Rozdział dziś na 100% dodam bo piszę :)
Jeszcze raz dziękuję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jesteście wielcy !!!!!!!
Mam nie całe 100 wyświetleń w tym
5 czytelników w USA i 2 w Niemczech . Jak to zobaczyłam to aż pisnęłam !!!!
Dziękuję wszystkim którzy mnie czytają !!!Jest mi strasznie miło !!!!!!
KOCHAM was !!!!!!!
Rozdział dziś na 100% dodam bo piszę :)
Jeszcze raz dziękuję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jesteście wielcy !!!!!!!
środa, 16 stycznia 2013
Rozdział 6
Kiedy Kim poszła do domu poszła do łazienki spojżała w lustro i sama siebie zapytała
-Kim.Czy to wypali?Czy to ma sens?
Myślała nad tym co się dziś stało. Wkońcu doszła do wniosku że to dobrze że ma Jacka,przecież każdy ma prawo do szczęścia nawet jak ma trwać krótko. Cieszyła się że go poznała.Była zdania Carpe Diem.(ciesz się chwilą )Po około dwóch godzinach zastanawiania się nad sensem życia poszła pod prysznic. Umyła się i poszła spać. Kiedy leżała myślałą o Jacku. Czuła jego oddech i gorące usta.Chciała by mógł teraz przy niej być no ale była noc.Kim jak prawie zawsze była sama . Zasnęła a gdy się obudziła nie wierzyła własnym oczom.
-Jack ?!!Co ty tu robisz ?? powiedziałą zdziwiona. a on stał u niej na balkonie.
-Nie czas na wyjaśnienia , otwórz lepiej.powiedział uśmiechniety.
Dziewczyna wpuściła swojego chłopaka i automatycznie zapytała.
-Jak ty tu wlazłeś??
-No wiesz ... powiedział z cwańskim uśmieszkiem na twarzy.
-No dobra nie ważne. powiedziała
-Chodź lepiej tu do mnie . powiedział ciągnąc dziewczynę do siebie.
Przytulili się i pocałowali na przywitanie.Po chwili Jack zaczął rozmowe.
-Słuchaj mam pytanie . powiedział troche zmartwiony
-Tak.O co chodzi?
-No wiesz jest mały problem, jak my powiemy przyjaciołom że jesteśmy razem? Z najlepszych przyjaciół odrazu para wiesz myślę że oni to źle przyjmą. powiedział smutny
-Oj nie przejmuj się ,oni napewno zrozumieją . Są bardzo wyrozumiali więc nie będzie problemu . A pozatym od początku podejżewali że z nas będzie coś wiecej . powiedziała uśmiechnieta i przytulila się do ukochanego.
-Masz rację ,oni są spoko napewno zrozumieją .powiedział i bardziej wtulił się w Kimi.
Dzień przeleciał im bardzo szybko. Poszli do lasku pod drzewo i wspominali jak przyszli tu pierwszy raz, byli szczęśliwi . Po chwili Jack wpadł na pomysł żeby udać się na tzw. Mostek Zakochanych.Wstąpili jeszcze do sklepu i kupili kłudeczkę ze swoimi imionami którą mieli przyczepić do drucianej siatki .Udali się na Mostek Zakochanych i przyczepili swoją kłudkę i pocałowali się.Było tam tego pełno ale oni znaleźli idealne miejsce które bez problemu można było znaleźć . Złapali się za ręce i poszli do domu Jacka. Brązowooki przedstawił dziewczynę swojej mamie. Po chwili udali się do pojoju chłopaka usiedli i rozmawiali.Postanowili obejżeć film .
-Może Tytanic? zaproponował bo wiedział że Kim uwielbia ten film.
-Dawaj . powiedziała uśmiechnięta.
Oglądali Tytanica. W przykrych scenach przytulali się . Objęci byli cały film a kiedy filmowy Jack umarł to Kim zaczęła płakać.Wtedy Jack pocałował ją w głowę .Kim musiała się powoli zbierać.Poszła pożegnać się z mamą chlopaka a on ją odprowadził do domu. Następnego dnia Kim obudziła się o 7.00 poszła się umyć i ubrać bo wkońcu dziś poniedziałek i szkoła.O 7.30 była gotowa .Ubierała buty kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.Otworzyła i zobaczyła Jacka.
-Hej ! krzyknęła i rzuciłą się chłopakowi na szyję.
-Cześć Kimi .Przyszłem po ciebie żebyśmy szli razem do szkoły.oznajmił
-Czadowo. odparła
Ubrała się do końca zamknęła drzwi chwyciła chłopaka za ręke i poszli do szkoły. Po około 15 minutach doszli do szkoły. Byli już przed budynkiem kiedy Kim powiedziała.
-Teraz zacznie się piekło.
-Oj tam nie będzie tak żle. pocieszył swoją dziewczynę.
Weszli do szkoły a każdy patrzał na ich splecione dłonie.Było słychać docinki osób ktore zazdrościły Kim Jacka ''Ale se znalazł yyyymmm księżniczkę'' ''Jak on może z nią chodzić '' a ze strony Jacka ''O nie najlepsza laska zajęta'' '' Kurde mogłem się pospieszyć'' .Z jednej strony było im miło że byli tak pożądani w szkole ale z drugiej przykre docinki. Ale postanowili się tym nie przejmować. Podeszli do szafek gdzie stali ich przyjaciele i się zaczęło.
-O kurczę rzesz duszone..To wy jesteście razem ? zapytał Milton a wszyscy zrobili pytającą minę.
Spojżałam na nich a potem na chłopaka i razem odpowiedzieliśmy
-Tak jesteśmy parą.
-Od kiedy ?zapytał Jerry
-Od czasu naszej małej imprezki w dojo. powiedziała Kim
-Ahhh to po to szliście do Ruddiego? zapytał Jerry nie dowierzając
-Nie po imprezie .uśmiechnęłam się do wszystkich.
Pogadaliśmy chwilkę ale zadzwonił dzwonek.Wzieliśmy książki na geografię.Kiedy szliśmy pod klasę zaczepił nas Broudi..
-Co jesteście razem. Jaki obciach .Trzymacie się za rączkę może jeszcze zaczniecie się całować przy wszystkich co ? zapytał ironicznie
Jak na złość daliśmy sobie z Jackiem tzw. kisska . Widać było że Broudi się skrzywił.
-Żal mi was . powiedział drwiącym głosem.
-Odwal się .krzyknął nie wytrzymawszy napięcia Jack.
-Dobra dobra mięśniaczku. Hahaha . Jak to możliwe .Z resztą co się dziwić od samego początku jak się pojawiłeś tylko się do niej przyssawałeś . Hahahaaha.. śmiał się w niebogłosy a we mnie zaczeło się gotować. Puściłam rekę Jacka podeszłam do tego pajaca i strzeliłam mu z pięści.Naprawdę mocno aż mnie ręka cała bolała,a on zaczął krwawić.
-Tak to jest jak się ze mną zadziera.powiedziałam z chybrym uśmieszkiem na twarzy.
-Idź się leczyć dziewczyno . wykrzyszał.
Weszliśmy z Jackiem do klasy. Lekcja mineła ,potem mieliśmy osobno on w-f a ja angielski. Podeszłam do szawki szukałam książki i miałam wrażenie jak ktoś za mną stoi .Odwróciłam się i zobaczyłam ...
___________________________________
Jest 6. Widziałam że już 50 wyświetleń.Fajnie:))
Dedyk Ida H. i Claudia M. KOCHAMM!!
LoL:**
JAKA MINA!!:PP ale i tak SŁODZIUTKO ;p Rzygam Tęczą.:)
-Kim.Czy to wypali?Czy to ma sens?
Myślała nad tym co się dziś stało. Wkońcu doszła do wniosku że to dobrze że ma Jacka,przecież każdy ma prawo do szczęścia nawet jak ma trwać krótko. Cieszyła się że go poznała.Była zdania Carpe Diem.(ciesz się chwilą )Po około dwóch godzinach zastanawiania się nad sensem życia poszła pod prysznic. Umyła się i poszła spać. Kiedy leżała myślałą o Jacku. Czuła jego oddech i gorące usta.Chciała by mógł teraz przy niej być no ale była noc.Kim jak prawie zawsze była sama . Zasnęła a gdy się obudziła nie wierzyła własnym oczom.
-Jack ?!!Co ty tu robisz ?? powiedziałą zdziwiona. a on stał u niej na balkonie.
-Nie czas na wyjaśnienia , otwórz lepiej.powiedział uśmiechniety.
Dziewczyna wpuściła swojego chłopaka i automatycznie zapytała.
-Jak ty tu wlazłeś??
-No wiesz ... powiedział z cwańskim uśmieszkiem na twarzy.
-No dobra nie ważne. powiedziała
-Chodź lepiej tu do mnie . powiedział ciągnąc dziewczynę do siebie.
Przytulili się i pocałowali na przywitanie.Po chwili Jack zaczął rozmowe.
-Słuchaj mam pytanie . powiedział troche zmartwiony
-Tak.O co chodzi?
-No wiesz jest mały problem, jak my powiemy przyjaciołom że jesteśmy razem? Z najlepszych przyjaciół odrazu para wiesz myślę że oni to źle przyjmą. powiedział smutny
-Oj nie przejmuj się ,oni napewno zrozumieją . Są bardzo wyrozumiali więc nie będzie problemu . A pozatym od początku podejżewali że z nas będzie coś wiecej . powiedziała uśmiechnieta i przytulila się do ukochanego.
-Masz rację ,oni są spoko napewno zrozumieją .powiedział i bardziej wtulił się w Kimi.
Dzień przeleciał im bardzo szybko. Poszli do lasku pod drzewo i wspominali jak przyszli tu pierwszy raz, byli szczęśliwi . Po chwili Jack wpadł na pomysł żeby udać się na tzw. Mostek Zakochanych.Wstąpili jeszcze do sklepu i kupili kłudeczkę ze swoimi imionami którą mieli przyczepić do drucianej siatki .Udali się na Mostek Zakochanych i przyczepili swoją kłudkę i pocałowali się.Było tam tego pełno ale oni znaleźli idealne miejsce które bez problemu można było znaleźć . Złapali się za ręce i poszli do domu Jacka. Brązowooki przedstawił dziewczynę swojej mamie. Po chwili udali się do pojoju chłopaka usiedli i rozmawiali.Postanowili obejżeć film .
-Może Tytanic? zaproponował bo wiedział że Kim uwielbia ten film.
-Dawaj . powiedziała uśmiechnięta.
Oglądali Tytanica. W przykrych scenach przytulali się . Objęci byli cały film a kiedy filmowy Jack umarł to Kim zaczęła płakać.Wtedy Jack pocałował ją w głowę .Kim musiała się powoli zbierać.Poszła pożegnać się z mamą chlopaka a on ją odprowadził do domu. Następnego dnia Kim obudziła się o 7.00 poszła się umyć i ubrać bo wkońcu dziś poniedziałek i szkoła.O 7.30 była gotowa .Ubierała buty kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.Otworzyła i zobaczyła Jacka.
-Hej ! krzyknęła i rzuciłą się chłopakowi na szyję.
-Cześć Kimi .Przyszłem po ciebie żebyśmy szli razem do szkoły.oznajmił
-Czadowo. odparła
Ubrała się do końca zamknęła drzwi chwyciła chłopaka za ręke i poszli do szkoły. Po około 15 minutach doszli do szkoły. Byli już przed budynkiem kiedy Kim powiedziała.
-Teraz zacznie się piekło.
-Oj tam nie będzie tak żle. pocieszył swoją dziewczynę.
Weszli do szkoły a każdy patrzał na ich splecione dłonie.Było słychać docinki osób ktore zazdrościły Kim Jacka ''Ale se znalazł yyyymmm księżniczkę'' ''Jak on może z nią chodzić '' a ze strony Jacka ''O nie najlepsza laska zajęta'' '' Kurde mogłem się pospieszyć'' .Z jednej strony było im miło że byli tak pożądani w szkole ale z drugiej przykre docinki. Ale postanowili się tym nie przejmować. Podeszli do szafek gdzie stali ich przyjaciele i się zaczęło.
-O kurczę rzesz duszone..To wy jesteście razem ? zapytał Milton a wszyscy zrobili pytającą minę.
Spojżałam na nich a potem na chłopaka i razem odpowiedzieliśmy
-Tak jesteśmy parą.
-Od kiedy ?zapytał Jerry
-Od czasu naszej małej imprezki w dojo. powiedziała Kim
-Ahhh to po to szliście do Ruddiego? zapytał Jerry nie dowierzając
-Nie po imprezie .uśmiechnęłam się do wszystkich.
Pogadaliśmy chwilkę ale zadzwonił dzwonek.Wzieliśmy książki na geografię.Kiedy szliśmy pod klasę zaczepił nas Broudi..
-Co jesteście razem. Jaki obciach .Trzymacie się za rączkę może jeszcze zaczniecie się całować przy wszystkich co ? zapytał ironicznie
Jak na złość daliśmy sobie z Jackiem tzw. kisska . Widać było że Broudi się skrzywił.
-Żal mi was . powiedział drwiącym głosem.
-Odwal się .krzyknął nie wytrzymawszy napięcia Jack.
-Dobra dobra mięśniaczku. Hahaha . Jak to możliwe .Z resztą co się dziwić od samego początku jak się pojawiłeś tylko się do niej przyssawałeś . Hahahaaha.. śmiał się w niebogłosy a we mnie zaczeło się gotować. Puściłam rekę Jacka podeszłam do tego pajaca i strzeliłam mu z pięści.Naprawdę mocno aż mnie ręka cała bolała,a on zaczął krwawić.
-Tak to jest jak się ze mną zadziera.powiedziałam z chybrym uśmieszkiem na twarzy.
-Idź się leczyć dziewczyno . wykrzyszał.
Weszliśmy z Jackiem do klasy. Lekcja mineła ,potem mieliśmy osobno on w-f a ja angielski. Podeszłam do szawki szukałam książki i miałam wrażenie jak ktoś za mną stoi .Odwróciłam się i zobaczyłam ...
___________________________________
Jest 6. Widziałam że już 50 wyświetleń.Fajnie:))
Dedyk Ida H. i Claudia M. KOCHAMM!!
JAKA MINA!!:PP ale i tak SŁODZIUTKO ;p Rzygam Tęczą.:)
Rozdział 5
Za 10 minut przyszła reszta. Wszyscy mieli upominki dla nowego ucznia.
-Hej wszystkim . powiedziałam
-No to rozkręcamy imprezkę Wooohooo .krzyknął Jerry i podgłosił muzykę
Wszyscy świetnie się bawili. Bardzo dobrze się bawiłam. Tańczyłam głównie z Jackiem nie wiem czemu . Tak jakoś wyszło. Jerry ,Milton i Eddie też ze mną tańczyli. Ale i tak za chwilę był odbijany (Jack).Kiedy Jerry troszkę wolniejsze rytmy dalej tańczyłam z Jackiem . Było nawet przyjemnie tak się bujać w rytm. Muszę przyznać że Jack naprawdę dobrze tańczył.
-Hej. Chodź coś zjeść. powiedziałam
-Spoko.
Poszliśmy coś przekącić.Po chwili Jack poprosił mnie żebym poszła z nim na chwilę pogadać do biura Ruddiego.
-Kim sorki że tak cię wyciągam ale mam pytanie. Dobrze się bawisz? wydusił chciał powiedzieć coś innego ale..
-No pewnie. A czemu chciałeś przyjść tu? zapytała
-Nooo wiesz.. tu jessat cicho i można pogadac. powiedział z trudem.
-Dobra chodźmy juz . powiedziałam
-Ok .
Poszliśmy na naszą imprezkę i zaczęliśmy tańczyć.Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie wszyscy zaczęli się rozchodzićno tak dochodziła juz 19 . Po imprezie wszyscy posprzątaliśmy dojo i udaliśmy się do domów.Dziś wyjątkowo szłam sama .Postanowiłam iść do mojego lasku.Pod moje drzewo.Pomyśleć nad niektórymi sprawami.
W TYM CZASIE JACK
______________________________________
Szłem w stronę lasku .Miejsca w którym z Kim śpiewałem. Podszedłem do pewnego drzewa które mi pokazała i weszłem na nie.Usiadłem na gałęzi i głośno myślałem.Mówiłem na głos to co myslę i to co mnie dołuje. Przyznałem się że zakochałem się w Kim.Nie mam odwagi jej tego powiedzieć .Jest moją najlepszą przyjaciółką nie mogę tego zepsuć.Nie zauważyłem że Kim jest na dole i wszystko
słyszy. Przez chwilę myślałem że zapadnę się pod ziemię.Zamyśliłem się a ona weszła na drzewo do mnie.
-Jack .szturchnęłam go lekko
-EE Kim co ty tu robisz? zapytał zszokowany
-No tymczasowo jestem na drzewie . odpowiedziała.
-Słyszałaś co mówiłem? zapytał z nadzieją że nie
-Tak słyszałam . Myślisz że dlaczego tu przyszłam , męczyło mnie to samo co ciebie. powiedziałam z ulgą
-Więc co teraz. Nie wiem co mam powiedzieć . powiedział przybity.
-Nie wiem . Wiesz może by warto ? A może nie sama nie wiem...
Siedzieli chwilę w ciszy. Potem spojrzeli sobie w oczy . Po chwili zaczęli się do siebie zbliżać i pocałowali się. Ich pocałunek załatwił wszystko.
To czego nie umieli sobie powiedzieć przekazali sobie w pocałunku.Po chwili oderwali się od siebie i zeszli z drzewa . Staneli naprzeciw siebie i przytulili się mocno . Spojrzeli sobie w oczy i znów się pocałowali. Udali się do domu Kim. Nikogo nie było więc mogli swobodnie gadać.
Powędrowali do pokoju Kim.Usiedli na sofie. Zaczęli się całować .Dużo rozmawiali.Dochodziła 22 więc Jack musiał już iść.
-Pa.pocałował swoją dziewczynę na pożegnanie.
-Pa . odwzajemniła gest.
-Może odprowadzę cie chociaż do furtki.
-Dobrze. powiedział
Byli już na dworze i zobaczyli Taylora byłego Kim.
-Czego on tu znów szuka . zapytała wściekła.
-Nie przejmuj się nim. powiedział z troską
-Dobra .przytuliła się do swojego nowego chłopaka.
Po chwili spojrzeli sobie w oczy a potem Jack pocałował Kimi z wielkim uczuciem i pasją.
Gdy się od siebie odkleili Taylor nadal stał i się patrzał na nich.
Potem poszedł w swoim kierunku. najwidoczniej domyślił się że Kim nie da mu już szansy.
________________________________________
Koniec .Jest w końcu ze sobą chodzą .!! Finito:))
Rozdział jak zawsze dla C.Maslow i Izki :) dzieki
za komy :)
i foto :P
SWEET:))
wtorek, 15 stycznia 2013
Rozdział 4
Następnego dnia poszłam z nowym przyjacielem do dojo.Powiedziałam wszystkim na wejściu że Jack chce się zapisać. Ruddy zgodził się . Po chwili wszyscy przywitali się z nowym kumplem, rozmawialismy wszyscy .Widać było że Jack nie spodziewał się takiej reakcji z ich strony . Do dojo chodził Milton - szkolny kujonek ,Jerry- szkolny luzak , i Eddie -chłopak o wielkich zamiarach a małych możliwościach .(Tak to nazwijmy).Po jakimś czasie Milton wpadł na pomysł żeby urządzić sparring . Ja z Jackiem, Eddie z Jerrym a Milton nie chciał walczyć. Nie wyobrażałam sobie że Jack jest taki dobry.Chyba trenował dzień i noc. No ale czemu się dziwie ma czarny pas najwyższej rangi.
-Pokonam cię !mowiłam między ciosami
-A wcale że nie !! odpowiadał mi Jack
Kłóciliśmy się tak chwilkę aż powalił mnie na matę.
-I co ?? zapytał z tryjumfalnym uśmieszkiem .
-No dobra wygrałeś a teraz pomóż mi wstać . powiedziałam
Wyciągnął do mnie ręke a ja go pociągnęłam i wylądował na mnie . Ale był ubaw . Chwilę tak leżeliśmy ale wkońcu wstaliśmy. Wzrok każdego poleciał na nas. Wkońcu zapytałam
-Ej !!Co się tak paczycie ?? nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
-No na was . odpowiedzieli chórem.
-A czemu .? zapytałam ironicznie.
-No bo jak pociągnęłaś Jacka żeby spadł to na tobie leżał dobrą chwile. powiedział Jerry
-UUUU. ZAKOCHANA PARA .wszyscy krzyczeli i śpiewali.
-Dobra zamknijcie się!! Jack to przyjaciel tak jak wy a to że jeden raz coś takiego się nam przytrafiło to chyba nic nie znaczy co?? zapytałam z wyrzutem
-No niech ci będzie...powiedział z przymusu
Ale i tak wszyscy zrobili MYYYYHYYYMM..
-A tam myślcie sobie co chcecie. powiedzialam wkurzona na nich.
-Dobra dobra .. powiedzieli
-Hej chłopcy mam pomysł może zrobimy ty w dojo taką małą imprezkę??zapytałam
-No pewnie !!! wszyscy się zgadzali
-Co myślicie o tym żeby była wyprawiona dla Jacka?? Na przywitanie go tutaj?
-Hmmmm?? Może być . krzykneli wszyscy .
-Dla mnie?? zdziwił się Jack
-No tak . powiedziałam . Trzeba jakoś uczcić to że do nas dołączyłeś.
-To supeer. mówił speszony
-Idę zapytać Ruddiego o zgodę. oznajmiła
Po chwili poszła do biura Ruddiego zapytać czy mogą urządzić imprezę.Oczywiście się zgodził .
-Kim a tak wgl to kiedy chcecie urządzić tą waszą impreze? zapytał nasz sen-sei
-Chyba jutro. Jak chcesz to też wpadnij wkońcu to twoje dojo .
-Nie ,bawcie się i tak muszę coś jutro załatwić wiesz papierkowe sprawy . To masz klucze . Życzę udanej zabawy. powiedział i uśmiechnął się .
Pobiegłam do chłopców. Odrazu na wejściu krzyknełam że się zgodził. Zroniliśmy grupowy uścisk .Takiego miśka.
-Mam klucze do dojo . powiedziałam chłopakom.
-To superowo Whoouuu !!.krzyknął Jerry .
Po chwili wszyscy zaczęli się pakować i rozchodzić się do domów.Zostałam tylko ja i Jack .
-To co jutro impra na moja cześć?? zapytał
-No pewnie . A cieszysz się ?
-Jasne. Lepiej poznam chłopaków i wgl.Bedzie czadowo. odpowiedział
-Odprowadzić cię? zaproponował
-Jasne. Pogadamy sobie.
Po 10 minutach wyszliśmy z dojo .Całą drogę do domu rozmawialiśmy. Gdy nagle powiedziałam po cichu.
-Jack tam idzie mój były chłopak nie daje mi spokoju czasem zasypuje mnie smsami. Chwyć mnie za ręke . Może jak zobaczy że idę z chopakiem przestanie mi sie naprzykrzać.
-No dobra .powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Słuchaj to musi wyglądać autentycznie. powiedziałam .
-Spoko. Obejme cię za ramie ok.
-Ok.
-Patrzy się jeszcze?
-Tak ,kurde co by tu zrobić żeby uznał że nie ma sensu? myslałam.
-No nie wiem. powiedział Jack.
-Dobra . Musi jakoś uwierzyć. A z resztą jego problem .
-Jeszcze chwilę i twój dom więc nie ma dużo do przebycia.
Doszliśmy do mojego domu a on ciągle się patrzał na nas.Co by tu zrobić??
-Dobra juz mam przytulimy się może to zadziała. powiedziałam
-Ok nie ma sprawy. oznajmił Jack.
Przytuliliśmy się a potem poszłam do domu a Jack poszedł dalej. Zobaczyłam przez okno jak mój były zaczepia Jacka.Nic się nie działo ale po chwili on popchnął mojego przyjaciela .Jak oparzona wybiegłam z domu i podbiegłam do nich.
-Co tu się do cholery dzieje?!!krzyknęłam zła
-Co to za gość ?! zapytał mój były.
-A nie widać mój chłopak pajacu. skłamałam.
-Ahhh tak . Twój nowy chłoptaś ???!! powiedział i wybuchnął śmiechem .
-Odszczekaj to frajerze!!!!powiedziałam przez zęby.
-No to mnie zmuś !! powiedział z drwiącym wyrazem twarzy.
-Wykorzystałam moment żeby go powalić ale niestety zdążył wykręcić mi ręke.
-Puść ją !!!!warknął Jack i zaczęli się bić. Jack kilkoma ciosami powalił go na chodnik .
-Nic ci nie jest . zapytał troskliwym głosem
-Troche mnie ręka boli ale to przejdzie. powiedziałam
-No mam nadzieję.
-Cham jeden . Ale mnie dziś wkurzył.. Oj niech lepiej sie do mnie ani do żadnego z moich przujaciół nie zbliża !! powiedziałam wściekła.
-Nie przejmuj się nim. Może się ogarnie wkońcu. powiedział z najdzieją Jack.
-Dobra. Dziekuję że mnie obroniłeś jesteś naprawdę najlepszym przyjacielem . przytuliłam Jacka. a on odwzajemnił gest.
-Wiesz co miło się gada ale muszę lecieć Kim narazie . Pa do jutra!
-Do jutra!! krzynęłam przyjacielowi.
___________________________________________
I jest 4 rozdział. przepraszam że tak długo ale co chwile ktoś mi przerywał a to mam przyjść po coś a to ''Daj wejść na kompa'' lol ale jest :)
Liczę na komy
Dedyk dla Idy Howard i Claudii Maslow :) Miłe komy :) podnoszą człowieka na duchu :) Jesteście wielkie
LOVCIAMM <3
Myślę że to zdj najbardziej pasuje do tego bloga :) Pozdro : **
-Pokonam cię !mowiłam między ciosami
-A wcale że nie !! odpowiadał mi Jack
Kłóciliśmy się tak chwilkę aż powalił mnie na matę.
-I co ?? zapytał z tryjumfalnym uśmieszkiem .
-No dobra wygrałeś a teraz pomóż mi wstać . powiedziałam
Wyciągnął do mnie ręke a ja go pociągnęłam i wylądował na mnie . Ale był ubaw . Chwilę tak leżeliśmy ale wkońcu wstaliśmy. Wzrok każdego poleciał na nas. Wkońcu zapytałam
-Ej !!Co się tak paczycie ?? nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
-No na was . odpowiedzieli chórem.
-A czemu .? zapytałam ironicznie.
-No bo jak pociągnęłaś Jacka żeby spadł to na tobie leżał dobrą chwile. powiedział Jerry
-UUUU. ZAKOCHANA PARA .wszyscy krzyczeli i śpiewali.
-Dobra zamknijcie się!! Jack to przyjaciel tak jak wy a to że jeden raz coś takiego się nam przytrafiło to chyba nic nie znaczy co?? zapytałam z wyrzutem
-No niech ci będzie...powiedział z przymusu
Ale i tak wszyscy zrobili MYYYYHYYYMM..
-A tam myślcie sobie co chcecie. powiedzialam wkurzona na nich.
-Dobra dobra .. powiedzieli
-Hej chłopcy mam pomysł może zrobimy ty w dojo taką małą imprezkę??zapytałam
-No pewnie !!! wszyscy się zgadzali
-Co myślicie o tym żeby była wyprawiona dla Jacka?? Na przywitanie go tutaj?
-Hmmmm?? Może być . krzykneli wszyscy .
-Dla mnie?? zdziwił się Jack
-No tak . powiedziałam . Trzeba jakoś uczcić to że do nas dołączyłeś.
-To supeer. mówił speszony
-Idę zapytać Ruddiego o zgodę. oznajmiła
Po chwili poszła do biura Ruddiego zapytać czy mogą urządzić imprezę.Oczywiście się zgodził .
-Kim a tak wgl to kiedy chcecie urządzić tą waszą impreze? zapytał nasz sen-sei
-Chyba jutro. Jak chcesz to też wpadnij wkońcu to twoje dojo .
-Nie ,bawcie się i tak muszę coś jutro załatwić wiesz papierkowe sprawy . To masz klucze . Życzę udanej zabawy. powiedział i uśmiechnął się .
Pobiegłam do chłopców. Odrazu na wejściu krzyknełam że się zgodził. Zroniliśmy grupowy uścisk .Takiego miśka.
-Mam klucze do dojo . powiedziałam chłopakom.
-To superowo Whoouuu !!.krzyknął Jerry .
Po chwili wszyscy zaczęli się pakować i rozchodzić się do domów.Zostałam tylko ja i Jack .
-To co jutro impra na moja cześć?? zapytał
-No pewnie . A cieszysz się ?
-Jasne. Lepiej poznam chłopaków i wgl.Bedzie czadowo. odpowiedział
-Odprowadzić cię? zaproponował
-Jasne. Pogadamy sobie.
Po 10 minutach wyszliśmy z dojo .Całą drogę do domu rozmawialiśmy. Gdy nagle powiedziałam po cichu.
-Jack tam idzie mój były chłopak nie daje mi spokoju czasem zasypuje mnie smsami. Chwyć mnie za ręke . Może jak zobaczy że idę z chopakiem przestanie mi sie naprzykrzać.
-No dobra .powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Słuchaj to musi wyglądać autentycznie. powiedziałam .
-Spoko. Obejme cię za ramie ok.
-Ok.
-Patrzy się jeszcze?
-Tak ,kurde co by tu zrobić żeby uznał że nie ma sensu? myslałam.
-No nie wiem. powiedział Jack.
-Dobra . Musi jakoś uwierzyć. A z resztą jego problem .
-Jeszcze chwilę i twój dom więc nie ma dużo do przebycia.
Doszliśmy do mojego domu a on ciągle się patrzał na nas.Co by tu zrobić??
-Dobra juz mam przytulimy się może to zadziała. powiedziałam
-Ok nie ma sprawy. oznajmił Jack.
Przytuliliśmy się a potem poszłam do domu a Jack poszedł dalej. Zobaczyłam przez okno jak mój były zaczepia Jacka.Nic się nie działo ale po chwili on popchnął mojego przyjaciela .Jak oparzona wybiegłam z domu i podbiegłam do nich.
-Co tu się do cholery dzieje?!!krzyknęłam zła
-Co to za gość ?! zapytał mój były.
-A nie widać mój chłopak pajacu. skłamałam.
-Ahhh tak . Twój nowy chłoptaś ???!! powiedział i wybuchnął śmiechem .
-Odszczekaj to frajerze!!!!powiedziałam przez zęby.
-No to mnie zmuś !! powiedział z drwiącym wyrazem twarzy.
-Wykorzystałam moment żeby go powalić ale niestety zdążył wykręcić mi ręke.
-Puść ją !!!!warknął Jack i zaczęli się bić. Jack kilkoma ciosami powalił go na chodnik .
-Nic ci nie jest . zapytał troskliwym głosem
-Troche mnie ręka boli ale to przejdzie. powiedziałam
-No mam nadzieję.
-Cham jeden . Ale mnie dziś wkurzył.. Oj niech lepiej sie do mnie ani do żadnego z moich przujaciół nie zbliża !! powiedziałam wściekła.
-Nie przejmuj się nim. Może się ogarnie wkońcu. powiedział z najdzieją Jack.
-Dobra. Dziekuję że mnie obroniłeś jesteś naprawdę najlepszym przyjacielem . przytuliłam Jacka. a on odwzajemnił gest.
-Wiesz co miło się gada ale muszę lecieć Kim narazie . Pa do jutra!
-Do jutra!! krzynęłam przyjacielowi.
___________________________________________
I jest 4 rozdział. przepraszam że tak długo ale co chwile ktoś mi przerywał a to mam przyjść po coś a to ''Daj wejść na kompa'' lol ale jest :)
Liczę na komy
Dedyk dla Idy Howard i Claudii Maslow :) Miłe komy :) podnoszą człowieka na duchu :) Jesteście wielkie
LOVCIAMM <3 Myślę że to zdj najbardziej pasuje do tego bloga :) Pozdro : **
Rozdział 3
Spotkali sie w umówionym miejscu . Ku zdziwieniu Kim Jack przyszedł z gitarą.
-Co ty masz tu? zapytała zdziwiona
-Gitarę usmiechnał sie do niej szeroko.
-Ooo to może coś mi zagrasz ? zapytała z najdzieją i miną zbitego pieska .
-Tak ale puźniej ,a teraz kieruj nas do tego miejsca. powiedział .
Po 10 minutach drogi doszli do miejsca Kim usiedli trawie i chwilę rozmawiali ,potem Jack zaproponował że coś zagra a Kim zaśpiewa .
Uzgodnli że bedzie to konkursowa piosenka Kim czyli Open Eyes . Jack zaczął grać a Kim śpiewała .Na początku oboje byli spięci ale potem się wyluzowali. Kim opadła szczęka że Jack gra
a Jackowi że Kim śpiewa . Naprawde miała świetny głos. Gdy skonczyli Jack powiedział
-WOW.Ale ty śpiewasz . Przyznaj się jesteś gwiazdą z podwójną tożsamoscią jak Hannah Montana .. ? zaśmiali się oboje.
-Nie. uśmiechneła się . Nie wiem nawet nie wiem po kim to odziedziczyłam . No ale nie ważne, ty lepiej powiec kto cię naklonił i nauczył grać ?
-Chłopak na chwile zamilkł.No sam się nakloniłem a lekcje brałem u kolegi taty . powiedział.
-A grales może w zespole? zapytała niepewnie.
-Tak ale sie prze zemnie rozpadł. Brunetowi spłynela po policzku łza.Kim od razu rareagowała.
-Czemu płaczesz?Co się stało?? zapytała
- A nie ważne. powiedział przybity
-Jack. To ta sama sytuacja co w szkole. Możesz mi powiedzieć nie powtórze nikomu. rzekła uśmiechając się lekko do bruneta.
Jack nic nie powiedział, a Kim niecierpliwiła się.
-Powiec .powiedziała patrząc wyczekująco.
-No dobra. Bylo to tak . Ale jak komuś powiesz to nie ręczę za siebie . powiedział z szatańskim uśmieszkiem.
-Zgoda. Napewno nikomu nie powiem . oznajmiła.
Gralismy na imprezie u koleżanki na 15 urodzinach . Wszystko szło dobrze gdyby nie to że mieliśmy
przerwę i poszłem sie napić i zauwarzyłem jak mój kologa z zespołu przystawia sie do pewnej dziewczyny.Zauważyłem że
jej się to nie podoba i próbuje mu zwiać. Niestety na marne złapał ją i przyłożył do ściany . Chyba chciał ją pocałować więc
postąpiłem uczciwie i podszedłem do niego.Zdenerwował mnie
postanowiłem stanać w jej obronie . Na początku oderwałem go od niej popchnąłem i zapytałem czy dobrze się
czuje on zaczął na mnie z pięściami to się broniłem i troche go poturbowałem a on się wsciekł i wyrzucił mnie z
zespołu a reszta powiedziała że jak nie gitarzysty
to nie grają bo nie ma sensu .Kłócili się aż w końcu powiedzieli że mają go w czterech literach .No i tak wszyscy
się rozeszli dołaczajac do innych kapel i urywajac ze sobą
kontakty. Po tej imprezie nikt sie do mnie nie odzywał przez ponad miesiąc .Potem te kontakty zaczeły się odnawiać ale to jakos nie
było juz to .To bylo na litość a nie na przyjaźń tylko na jedną wielką łache.Postanowiłem zaczać od poczatku i się wyprowadzić.No i jestem .
-Teraz już znasz całą historię .Właśnie o tym w szkole nie chciałem ci mówić. Nikomu tego nie mówię. powiedział z ulgą.
-Wiesz moim zdaniem to postąpiłeś dobrze i ten twój kolega nie powinien cię wyrzucać z kapeli. Dziwne,ale widzisz z drugiej strony widać że innym członkom zespołu na tobie zależało.Sam mówiłeś że odeszli jak się dowiedzieli że masz odejść . No a raczej zostałeś bezczelnie wyżucony . powiedziała ze zdziwieniem i zażenowaniem zaistniełej sytuacji kolegi.
-No wiesz jak tak na to patrzeć to masz rację. przyznał Kim rację.
-No ależ oczywiście że mam . powiedziała poważnym a zarazem śmiesznym tonem
-Hehehahahihi . zaśmiał się
-Opowiec mi coś o sobie . poprosiła
-Ok. A co chesz wiedzieć? zapytał fajnie ruszając brwiami.
-Hmm? No wszystko.uśmiechneła się ukazując swoje ząbki.
Rozmawiali około godzinę .Dowiedzieli się o sobie bardzo dużo . Można by powiedzieć że byli na takim wstępnym etapie przed przyjaźnią. Dogadywali się i mieli wiele wspólnego. Lubili te same piosenki , mieli podobne zainteresowania w szczególności karate. Mówili innym językiem niż wszyscy. Umieli się dogadać tak że nikt ich nie rozumiał a oni się nawzajem tak .
-Wiesz co chyba juz czas wracać. powiedział Jack.
-No masz rację idziemy . odpowiedziała
-Osz ty w morde jest juz 22 .Wracamy . wstali i ruszyli do domów .
Rozmawialiśmy po drodze i nie wiem czemu rozmowa była tak lekka jak bym rozmawiała z starym dobrym kumplem. Z resztą mam wrażenie jak byśmy znali się od zawsze. Świetnie się rozumiemy. Jack powiedział mi o swojej byłej dziewczynie . Zakochał się w niej na zabój a potem zobaczył ją całująca się z jego najlepszym kumplem w parku. Pobiegł szybko w drugą stronę ze łzami w oczach. Byli ze sobą pół roku i zrobiła mu coś takiego. Nie odzywał się do niej ani do kumpla. Napisał jej tylko smsa że to chyba koniec skoro go tak potraktowała. Nawet nie próbowała go odzyskać bo wiedziała że nic z tego nie będzie. Było mi go strasznie żal jak tego słuchałam . Pocieszałam go jak tylko mogłam. Jak doszliśmy do mojego domu pożegnaliśmy się. Kiedy weszłam do domu nikogo nie było więc upiekło mi się że tak późno wróciłam.Poszłam do mojego pokoju powędrowałam do łazienki się wykompać . Po kąpieli weszłam na facebooka i zobaczyłam wpis Jacka ''Dzień spędzony w miłym towarzystwie. Z Kim ''
Odrazu dodałam komentarz ''Tak było super!! Przyjaciele !! :) ''
Po chwili napisał ''Oficjalnie ^ szczęśliwy ''
'
'
_______________________________________________________
Jest 3 rozdział :P Może dziś dodam .
Prosze o komy:)
Rozdział dla kochanej Claudii Maslow !!!
No i dla mojej Honci !!! DZIEWCZINA!!!!
Zdjątka !! <3
-Co ty masz tu? zapytała zdziwiona
-Gitarę usmiechnał sie do niej szeroko.
-Ooo to może coś mi zagrasz ? zapytała z najdzieją i miną zbitego pieska .
-Tak ale puźniej ,a teraz kieruj nas do tego miejsca. powiedział .
Po 10 minutach drogi doszli do miejsca Kim usiedli trawie i chwilę rozmawiali ,potem Jack zaproponował że coś zagra a Kim zaśpiewa .
Uzgodnli że bedzie to konkursowa piosenka Kim czyli Open Eyes . Jack zaczął grać a Kim śpiewała .Na początku oboje byli spięci ale potem się wyluzowali. Kim opadła szczęka że Jack gra
a Jackowi że Kim śpiewa . Naprawde miała świetny głos. Gdy skonczyli Jack powiedział
-WOW.Ale ty śpiewasz . Przyznaj się jesteś gwiazdą z podwójną tożsamoscią jak Hannah Montana .. ? zaśmiali się oboje.
-Nie. uśmiechneła się . Nie wiem nawet nie wiem po kim to odziedziczyłam . No ale nie ważne, ty lepiej powiec kto cię naklonił i nauczył grać ?
-Chłopak na chwile zamilkł.No sam się nakloniłem a lekcje brałem u kolegi taty . powiedział.
-A grales może w zespole? zapytała niepewnie.
-Tak ale sie prze zemnie rozpadł. Brunetowi spłynela po policzku łza.Kim od razu rareagowała.
-Czemu płaczesz?Co się stało?? zapytała
- A nie ważne. powiedział przybity
-Jack. To ta sama sytuacja co w szkole. Możesz mi powiedzieć nie powtórze nikomu. rzekła uśmiechając się lekko do bruneta.
Jack nic nie powiedział, a Kim niecierpliwiła się.
-Powiec .powiedziała patrząc wyczekująco.
-No dobra. Bylo to tak . Ale jak komuś powiesz to nie ręczę za siebie . powiedział z szatańskim uśmieszkiem.
-Zgoda. Napewno nikomu nie powiem . oznajmiła.
Gralismy na imprezie u koleżanki na 15 urodzinach . Wszystko szło dobrze gdyby nie to że mieliśmy
przerwę i poszłem sie napić i zauwarzyłem jak mój kologa z zespołu przystawia sie do pewnej dziewczyny.Zauważyłem że
jej się to nie podoba i próbuje mu zwiać. Niestety na marne złapał ją i przyłożył do ściany . Chyba chciał ją pocałować więc
postąpiłem uczciwie i podszedłem do niego.Zdenerwował mnie
postanowiłem stanać w jej obronie . Na początku oderwałem go od niej popchnąłem i zapytałem czy dobrze się
czuje on zaczął na mnie z pięściami to się broniłem i troche go poturbowałem a on się wsciekł i wyrzucił mnie z
zespołu a reszta powiedziała że jak nie gitarzysty
to nie grają bo nie ma sensu .Kłócili się aż w końcu powiedzieli że mają go w czterech literach .No i tak wszyscy
się rozeszli dołaczajac do innych kapel i urywajac ze sobą
kontakty. Po tej imprezie nikt sie do mnie nie odzywał przez ponad miesiąc .Potem te kontakty zaczeły się odnawiać ale to jakos nie
było juz to .To bylo na litość a nie na przyjaźń tylko na jedną wielką łache.Postanowiłem zaczać od poczatku i się wyprowadzić.No i jestem .
-Teraz już znasz całą historię .Właśnie o tym w szkole nie chciałem ci mówić. Nikomu tego nie mówię. powiedział z ulgą.
-Wiesz moim zdaniem to postąpiłeś dobrze i ten twój kolega nie powinien cię wyrzucać z kapeli. Dziwne,ale widzisz z drugiej strony widać że innym członkom zespołu na tobie zależało.Sam mówiłeś że odeszli jak się dowiedzieli że masz odejść . No a raczej zostałeś bezczelnie wyżucony . powiedziała ze zdziwieniem i zażenowaniem zaistniełej sytuacji kolegi.
-No wiesz jak tak na to patrzeć to masz rację. przyznał Kim rację.
-No ależ oczywiście że mam . powiedziała poważnym a zarazem śmiesznym tonem
-Hehehahahihi . zaśmiał się
-Opowiec mi coś o sobie . poprosiła
-Ok. A co chesz wiedzieć? zapytał fajnie ruszając brwiami.
-Hmm? No wszystko.uśmiechneła się ukazując swoje ząbki.
Rozmawiali około godzinę .Dowiedzieli się o sobie bardzo dużo . Można by powiedzieć że byli na takim wstępnym etapie przed przyjaźnią. Dogadywali się i mieli wiele wspólnego. Lubili te same piosenki , mieli podobne zainteresowania w szczególności karate. Mówili innym językiem niż wszyscy. Umieli się dogadać tak że nikt ich nie rozumiał a oni się nawzajem tak .
-Wiesz co chyba juz czas wracać. powiedział Jack.
-No masz rację idziemy . odpowiedziała
-Osz ty w morde jest juz 22 .Wracamy . wstali i ruszyli do domów .
Rozmawialiśmy po drodze i nie wiem czemu rozmowa była tak lekka jak bym rozmawiała z starym dobrym kumplem. Z resztą mam wrażenie jak byśmy znali się od zawsze. Świetnie się rozumiemy. Jack powiedział mi o swojej byłej dziewczynie . Zakochał się w niej na zabój a potem zobaczył ją całująca się z jego najlepszym kumplem w parku. Pobiegł szybko w drugą stronę ze łzami w oczach. Byli ze sobą pół roku i zrobiła mu coś takiego. Nie odzywał się do niej ani do kumpla. Napisał jej tylko smsa że to chyba koniec skoro go tak potraktowała. Nawet nie próbowała go odzyskać bo wiedziała że nic z tego nie będzie. Było mi go strasznie żal jak tego słuchałam . Pocieszałam go jak tylko mogłam. Jak doszliśmy do mojego domu pożegnaliśmy się. Kiedy weszłam do domu nikogo nie było więc upiekło mi się że tak późno wróciłam.Poszłam do mojego pokoju powędrowałam do łazienki się wykompać . Po kąpieli weszłam na facebooka i zobaczyłam wpis Jacka ''Dzień spędzony w miłym towarzystwie. Z Kim ''
Odrazu dodałam komentarz ''Tak było super!! Przyjaciele !! :) ''
Po chwili napisał ''Oficjalnie ^ szczęśliwy ''
'
'
_______________________________________________________
Jest 3 rozdział :P Może dziś dodam .
Prosze o komy:)
Rozdział dla kochanej Claudii Maslow !!!
No i dla mojej Honci !!! DZIEWCZINA!!!!
Zdjątka !! <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)



