Tłumacz

czwartek, 17 stycznia 2013

Szczęśliwa!!!!

Hej . Patrzałam sobie tak z ciekawości na statystyki i co zobaczyłam ???
Mam nie całe 100 wyświetleń w tym
 5 czytelników w USA i 2 w Niemczech . Jak to zobaczyłam  to aż pisnęłam !!!!
Dziękuję wszystkim którzy mnie czytają !!!Jest mi strasznie miło !!!!!!
KOCHAM  was !!!!!!!
Rozdział dziś na 100% dodam bo piszę :)
Jeszcze raz dziękuję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jesteście wielcy !!!!!!!

środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 6

Kiedy Kim poszła do domu poszła do łazienki spojżała w lustro i sama siebie zapytała
-Kim.Czy to wypali?Czy to ma sens?
Myślała nad tym co się dziś stało. Wkońcu doszła do wniosku że to dobrze że ma Jacka,przecież każdy ma prawo do szczęścia nawet jak ma trwać krótko. Cieszyła się że go poznała.Była zdania Carpe Diem.(ciesz się chwilą )Po około dwóch godzinach zastanawiania się nad sensem życia poszła pod prysznic. Umyła się i poszła spać. Kiedy leżała myślałą o Jacku. Czuła jego oddech i gorące usta.Chciała by mógł teraz przy niej być no ale była noc.Kim jak prawie zawsze była sama . Zasnęła a gdy się obudziła nie wierzyła własnym oczom.
-Jack ?!!Co ty tu robisz ?? powiedziałą zdziwiona. a on stał u niej na balkonie.
-Nie czas na wyjaśnienia , otwórz lepiej.powiedział uśmiechniety.
Dziewczyna wpuściła swojego chłopaka i automatycznie zapytała.
-Jak ty tu wlazłeś??
-No wiesz ... powiedział z cwańskim uśmieszkiem  na twarzy.
-No dobra nie ważne. powiedziała
-Chodź lepiej tu do mnie . powiedział ciągnąc dziewczynę do siebie.
Przytulili się i pocałowali na przywitanie.Po chwili Jack zaczął rozmowe.
-Słuchaj mam pytanie . powiedział troche zmartwiony
-Tak.O co chodzi?
-No wiesz jest mały problem, jak my powiemy przyjaciołom że jesteśmy razem? Z najlepszych przyjaciół odrazu para wiesz myślę że oni to źle przyjmą. powiedział smutny
-Oj nie przejmuj się ,oni napewno zrozumieją . Są bardzo wyrozumiali więc nie będzie problemu . A pozatym od początku podejżewali że z nas będzie coś wiecej . powiedziała uśmiechnieta i przytulila się do ukochanego.
-Masz rację ,oni są spoko napewno zrozumieją .powiedział i bardziej wtulił się w Kimi.
Dzień przeleciał im bardzo szybko. Poszli do lasku pod drzewo i wspominali jak przyszli tu pierwszy raz, byli szczęśliwi . Po chwili Jack wpadł na pomysł żeby udać się na tzw. Mostek Zakochanych.Wstąpili jeszcze do sklepu i kupili kłudeczkę ze swoimi imionami którą mieli przyczepić do drucianej siatki .Udali się na Mostek Zakochanych i przyczepili swoją kłudkę i pocałowali się.Było tam tego pełno ale oni  znaleźli idealne miejsce które bez problemu można było znaleźć . Złapali się za ręce i poszli do domu Jacka. Brązowooki przedstawił  dziewczynę swojej mamie. Po chwili udali się do pojoju chłopaka usiedli i rozmawiali.Postanowili obejżeć film .
-Może Tytanic? zaproponował bo wiedział że Kim uwielbia ten film.
-Dawaj . powiedziała uśmiechnięta.
Oglądali Tytanica. W przykrych scenach przytulali się . Objęci byli cały film a kiedy filmowy Jack umarł to Kim zaczęła płakać.Wtedy Jack pocałował ją w głowę .Kim musiała się powoli zbierać.Poszła pożegnać się z mamą chlopaka a on ją odprowadził do domu. Następnego dnia Kim obudziła się o 7.00 poszła się umyć i ubrać bo wkońcu dziś poniedziałek i szkoła.O 7.30 była gotowa .Ubierała buty kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.Otworzyła i zobaczyła Jacka.
-Hej ! krzyknęła i rzuciłą się chłopakowi na szyję.
-Cześć Kimi .Przyszłem po ciebie żebyśmy szli razem do szkoły.oznajmił
-Czadowo. odparła
Ubrała się do końca zamknęła drzwi chwyciła chłopaka za ręke i poszli do szkoły. Po około 15 minutach doszli do szkoły. Byli już przed budynkiem kiedy Kim powiedziała.
-Teraz zacznie się piekło.
-Oj tam nie będzie tak żle. pocieszył swoją dziewczynę.
Weszli do szkoły a każdy patrzał na ich splecione dłonie.Było słychać docinki osób ktore zazdrościły Kim Jacka ''Ale se znalazł yyyymmm księżniczkę'' ''Jak on może z nią chodzić '' a ze strony Jacka ''O nie najlepsza laska zajęta'' '' Kurde mogłem się pospieszyć'' .Z jednej strony było im miło że byli tak pożądani w szkole ale z drugiej przykre docinki. Ale postanowili się tym nie przejmować. Podeszli do szafek gdzie stali ich przyjaciele i się zaczęło.
-O kurczę rzesz duszone..To wy jesteście razem ? zapytał Milton a wszyscy zrobili pytającą minę.
Spojżałam na nich a potem na chłopaka i razem odpowiedzieliśmy
-Tak jesteśmy parą.
-Od kiedy ?zapytał Jerry
-Od czasu naszej małej imprezki w dojo. powiedziała Kim
-Ahhh to po to szliście do Ruddiego? zapytał Jerry nie dowierzając
-Nie po imprezie .uśmiechnęłam się do wszystkich.
Pogadaliśmy chwilkę ale zadzwonił dzwonek.Wzieliśmy książki na geografię.Kiedy szliśmy pod klasę zaczepił nas Broudi..
-Co jesteście razem. Jaki obciach .Trzymacie się za rączkę może jeszcze zaczniecie się całować przy wszystkich co ? zapytał ironicznie
Jak na złość daliśmy sobie z Jackiem tzw. kisska . Widać było że Broudi się skrzywił.
-Żal mi was . powiedział drwiącym głosem.
-Odwal się .krzyknął nie wytrzymawszy napięcia Jack.
-Dobra dobra mięśniaczku. Hahaha . Jak to możliwe .Z resztą co się dziwić od samego początku jak się pojawiłeś tylko się do niej przyssawałeś . Hahahaaha.. śmiał się w niebogłosy a we mnie zaczeło się gotować. Puściłam rekę Jacka podeszłam do tego pajaca i strzeliłam mu z pięści.Naprawdę mocno aż mnie ręka cała bolała,a on zaczął krwawić.
-Tak to jest jak się ze mną zadziera.powiedziałam z chybrym uśmieszkiem na twarzy.
-Idź się leczyć dziewczyno . wykrzyszał.
Weszliśmy z Jackiem do klasy. Lekcja mineła ,potem mieliśmy osobno on w-f a ja angielski. Podeszłam do szawki szukałam książki i miałam wrażenie jak ktoś za mną stoi .Odwróciłam się i zobaczyłam ...
___________________________________
Jest 6. Widziałam że już 50 wyświetleń.Fajnie:))
Dedyk Ida H. i Claudia M. KOCHAMM!!

LoL:**
JAKA MINA!!:PP ale i tak SŁODZIUTKO ;p Rzygam Tęczą.:)

Rozdział 5

Wieczorem Kim weszła jeszcze na facebooka i dodała post '' Dziś super dzień dużo wrażeń , ale i też przykre sprawy.''Posiedziałam jeszcze troche w necie i poszłam spać.Leżałam w łóżku i myślałam nad tym jak impreza się jutro uda.Dosyć szybko zasnęłam.Gdy się obudziłam była 8.30.Dziś sobota więc możnabyło dłużej pospać.Wstałam ubrałam się umyłam się .Poszłam zjeść śniadanie.Potem ogarnełam mój pokój i wyszłam do dojo. Była 12 a impreza zaczynała się o 16.Doszłam do naszej miejscówki i otworzyłam drzwi. Za chwilę przyszli Eddie Milton i Jerry. Potem dołaczył do nas Jack .Zaczeliśmy przygotowania. Milton Jerry i Eddie poszli po zakupy. Ja i Jack zostaliśmy w dojo i ustawialiśmy stoliki wynosiliśmy manekiny itp. Chłopaki przyszli z kilkoma siatkami zakupów . Rozpakowaliśmy zakupy i poszliśmy po tort.około 14 wszystko było gotowe. Nie była to duża impra oprócz nas było jeszcze 5 osób. Dochodziła 15 a ja postanowiłam się a Jackiemprzejść. Poszliśmy na krótki spacer . Rozmawialiśmy głównie o imprze. Skończyć miała się około 19 . Wróciliśmy do dojo i po chwili zaczęli przychodzić pierwsi goście . Pierwsza przyszła Grace. Przyniosła mały upominek dla Jacka.
Za 10 minut przyszła reszta. Wszyscy mieli upominki dla nowego ucznia.
-Hej wszystkim . powiedziałam
-No to rozkręcamy imprezkę Wooohooo .krzyknął Jerry i podgłosił muzykę
Wszyscy świetnie się bawili. Bardzo dobrze się bawiłam. Tańczyłam głównie z Jackiem nie wiem czemu . Tak jakoś wyszło. Jerry ,Milton  i Eddie też ze mną tańczyli. Ale i tak za chwilę był odbijany (Jack).Kiedy Jerry troszkę wolniejsze rytmy dalej tańczyłam z Jackiem . Było nawet przyjemnie tak się bujać w rytm. Muszę przyznać że Jack naprawdę dobrze tańczył.
-Hej. Chodź coś zjeść. powiedziałam
-Spoko.
Poszliśmy coś przekącić.Po chwili Jack poprosił mnie żebym poszła z nim na chwilę pogadać do biura Ruddiego.
-Kim sorki że tak cię wyciągam ale mam pytanie. Dobrze się bawisz? wydusił chciał powiedzieć coś innego ale..
-No pewnie. A czemu chciałeś przyjść tu? zapytała
-Nooo wiesz.. tu jessat cicho i można pogadac. powiedział z trudem.
-Dobra chodźmy juz . powiedziałam
-Ok .
Poszliśmy na naszą imprezkę i zaczęliśmy tańczyć.Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie wszyscy zaczęli się rozchodzićno tak dochodziła juz 19 . Po imprezie wszyscy posprzątaliśmy dojo i udaliśmy się do domów.Dziś wyjątkowo szłam sama .Postanowiłam iść do mojego lasku.Pod moje drzewo.Pomyśleć nad niektórymi sprawami.

W TYM CZASIE JACK
______________________________________
Szłem w stronę lasku .Miejsca w którym z Kim śpiewałem. Podszedłem do pewnego drzewa które mi pokazała i weszłem na nie.Usiadłem  na gałęzi i głośno myślałem.Mówiłem na głos to co myslę i to co mnie dołuje. Przyznałem się że zakochałem się w Kim.Nie mam odwagi jej tego powiedzieć .Jest moją najlepszą przyjaciółką nie mogę tego zepsuć.Nie zauważyłem że Kim jest na dole i wszystko
słyszy. Przez chwilę myślałem że zapadnę się pod ziemię.Zamyśliłem się a ona weszła na drzewo do mnie.
-Jack .szturchnęłam go lekko
-EE Kim co ty tu robisz? zapytał zszokowany
-No tymczasowo jestem na drzewie . odpowiedziała.
-Słyszałaś co mówiłem? zapytał z nadzieją że nie
-Tak słyszałam . Myślisz że dlaczego tu przyszłam , męczyło mnie to samo co ciebie. powiedziałam z ulgą
-Więc co teraz. Nie wiem co mam powiedzieć . powiedział przybity.
-Nie wiem . Wiesz może by warto ? A może nie sama nie wiem...
Siedzieli chwilę w ciszy. Potem spojrzeli sobie w oczy . Po chwili zaczęli się do siebie zbliżać i pocałowali się. Ich pocałunek załatwił wszystko.
To czego nie umieli sobie powiedzieć przekazali sobie w pocałunku.Po chwili oderwali się od siebie i zeszli z drzewa . Staneli naprzeciw siebie i przytulili się mocno . Spojrzeli sobie w oczy i znów się pocałowali. Udali się do domu Kim. Nikogo nie było więc mogli swobodnie gadać.
Powędrowali do pokoju Kim.Usiedli na sofie. Zaczęli się całować .Dużo rozmawiali.Dochodziła 22 więc Jack musiał już iść.
-Pa.pocałował swoją dziewczynę na pożegnanie.
-Pa . odwzajemniła gest.
-Może odprowadzę cie chociaż do furtki.
-Dobrze. powiedział
Byli już na dworze  i zobaczyli Taylora byłego Kim.
-Czego on tu znów szuka . zapytała wściekła.
-Nie przejmuj się nim. powiedział z troską
-Dobra .przytuliła się do swojego nowego chłopaka.
Po chwili spojrzeli sobie w oczy a potem Jack pocałował Kimi z wielkim uczuciem i pasją.
Gdy się od siebie odkleili Taylor nadal stał i się patrzał na nich.
Potem poszedł w swoim kierunku. najwidoczniej domyślił się że Kim nie da mu już szansy.

________________________________________
Koniec .Jest w końcu ze sobą chodzą .!! Finito:))
Rozdział jak zawsze dla C.Maslow i Izki :) dzieki
za komy :)
i foto :P

SWEET:))

wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 4

Następnego dnia poszłam z nowym przyjacielem do dojo.Powiedziałam wszystkim na wejściu że Jack chce się zapisać. Ruddy zgodził  się . Po chwili wszyscy przywitali się z nowym kumplem, rozmawialismy wszyscy .Widać było że Jack nie spodziewał się takiej reakcji z ich strony . Do dojo chodził Milton - szkolny kujonek ,Jerry- szkolny luzak , i Eddie -chłopak o wielkich zamiarach a małych możliwościach .(Tak to nazwijmy).Po jakimś czasie Milton wpadł na pomysł żeby urządzić sparring . Ja z Jackiem, Eddie z Jerrym a Milton nie chciał walczyć. Nie wyobrażałam sobie że Jack jest taki dobry.Chyba trenował dzień i noc. No ale czemu się dziwie ma czarny pas najwyższej rangi.
-Pokonam cię !mowiłam między ciosami
-A wcale że nie !! odpowiadał mi Jack
Kłóciliśmy się tak chwilkę aż powalił mnie na matę.
-I co ?? zapytał z tryjumfalnym uśmieszkiem .
-No dobra wygrałeś a teraz pomóż mi wstać . powiedziałam
Wyciągnął do mnie ręke a ja go pociągnęłam i wylądował na mnie . Ale był ubaw . Chwilę tak leżeliśmy ale wkońcu wstaliśmy. Wzrok każdego poleciał na nas. Wkońcu zapytałam
-Ej !!Co się tak paczycie ?? nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
-No na was . odpowiedzieli chórem.
-A czemu .? zapytałam ironicznie.
-No bo jak pociągnęłaś Jacka żeby spadł to na tobie leżał dobrą chwile. powiedział Jerry
-UUUU. ZAKOCHANA PARA .wszyscy krzyczeli i śpiewali.
-Dobra zamknijcie się!! Jack to przyjaciel tak jak wy a to że jeden raz coś takiego się nam przytrafiło to chyba nic nie znaczy co??  zapytałam z wyrzutem
-No niech ci będzie...powiedział z przymusu
Ale i tak wszyscy zrobili MYYYYHYYYMM..
-A tam myślcie sobie co chcecie. powiedzialam wkurzona na nich.
-Dobra dobra .. powiedzieli
-Hej chłopcy mam pomysł może zrobimy ty w dojo taką małą imprezkę??zapytałam
-No pewnie !!! wszyscy się zgadzali
-Co myślicie o tym żeby była wyprawiona dla Jacka?? Na przywitanie go tutaj?
-Hmmmm?? Może być . krzykneli wszyscy .
-Dla mnie?? zdziwił się Jack
-No tak . powiedziałam . Trzeba jakoś uczcić to że do nas dołączyłeś.
-To supeer. mówił speszony
-Idę zapytać Ruddiego o zgodę. oznajmiła
Po chwili poszła do biura Ruddiego zapytać czy mogą urządzić imprezę.Oczywiście się zgodził .
-Kim a tak wgl to kiedy chcecie urządzić tą waszą impreze? zapytał nasz sen-sei
-Chyba jutro. Jak chcesz to też wpadnij wkońcu to twoje dojo .
-Nie ,bawcie się i tak muszę coś jutro załatwić wiesz papierkowe sprawy . To masz klucze . Życzę udanej zabawy. powiedział i uśmiechnął się .
Pobiegłam do chłopców. Odrazu na wejściu krzyknełam że się zgodził. Zroniliśmy grupowy uścisk .Takiego miśka.
-Mam klucze do dojo . powiedziałam chłopakom.
-To superowo Whoouuu !!.krzyknął Jerry .
Po chwili wszyscy zaczęli się pakować i rozchodzić się do domów.Zostałam tylko ja i Jack .
-To co jutro impra na moja cześć?? zapytał
-No pewnie . A cieszysz się ?
-Jasne. Lepiej poznam chłopaków i wgl.Bedzie czadowo. odpowiedział
-Odprowadzić cię? zaproponował
-Jasne. Pogadamy sobie.
Po 10 minutach wyszliśmy z dojo .Całą drogę do domu rozmawialiśmy. Gdy nagle powiedziałam po cichu.
-Jack tam idzie mój były chłopak nie daje mi spokoju czasem zasypuje mnie smsami. Chwyć mnie za ręke . Może jak zobaczy że idę z chopakiem przestanie mi sie naprzykrzać.
-No dobra .powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Słuchaj to musi wyglądać autentycznie. powiedziałam .
-Spoko. Obejme cię za ramie ok.
-Ok.
-Patrzy się jeszcze?
-Tak ,kurde co by tu zrobić żeby uznał że nie ma sensu? myslałam.
-No nie wiem. powiedział Jack.
-Dobra . Musi jakoś uwierzyć. A z resztą jego problem .
-Jeszcze chwilę i twój dom więc nie ma dużo do przebycia.
Doszliśmy do mojego domu a on ciągle się patrzał na nas.Co by tu zrobić??
-Dobra juz mam przytulimy się może to zadziała. powiedziałam
-Ok nie ma sprawy. oznajmił Jack.
Przytuliliśmy się a potem poszłam do domu a Jack poszedł dalej. Zobaczyłam przez okno jak mój były zaczepia Jacka.Nic się nie działo ale po chwili on popchnął mojego przyjaciela .Jak oparzona wybiegłam z domu i podbiegłam do nich.
-Co tu się do cholery dzieje?!!krzyknęłam zła
-Co to za gość ?! zapytał mój były.
-A nie widać mój chłopak pajacu. skłamałam.
-Ahhh tak . Twój nowy chłoptaś ???!! powiedział i wybuchnął śmiechem .
-Odszczekaj to frajerze!!!!powiedziałam przez zęby.
-No to mnie zmuś !! powiedział z drwiącym wyrazem twarzy.
-Wykorzystałam moment żeby go powalić ale niestety zdążył wykręcić mi ręke.
-Puść ją !!!!warknął Jack i zaczęli się bić. Jack kilkoma ciosami powalił go na chodnik .
-Nic ci nie jest . zapytał troskliwym głosem
-Troche mnie ręka boli ale to przejdzie. powiedziałam
-No mam nadzieję.
-Cham jeden . Ale mnie dziś wkurzył.. Oj niech lepiej sie do mnie ani do żadnego z moich przujaciół nie zbliża !! powiedziałam wściekła.
-Nie przejmuj się nim. Może się ogarnie wkońcu. powiedział z najdzieją Jack.
-Dobra. Dziekuję że mnie obroniłeś jesteś naprawdę najlepszym przyjacielem . przytuliłam Jacka. a on odwzajemnił gest.
-Wiesz co miło się gada ale muszę lecieć Kim narazie . Pa do jutra!
-Do jutra!! krzynęłam przyjacielowi.
___________________________________________
I jest 4 rozdział. przepraszam że tak długo ale co chwile ktoś mi przerywał a to mam przyjść po coś a to ''Daj wejść na kompa'' lol  ale jest :)
Liczę na komy
Dedyk dla Idy Howard i Claudii Maslow :) Miłe komy :) podnoszą człowieka na duchu :) Jesteście wielkie
LOVCIAMM <3



Myślę że to zdj najbardziej pasuje do tego bloga :) Pozdro : **

Rozdział 3

Spotkali sie w umówionym miejscu . Ku zdziwieniu Kim Jack przyszedł z gitarą.
-Co ty masz tu? zapytała zdziwiona
-Gitarę usmiechnał sie do niej szeroko.
-Ooo to może coś mi zagrasz ? zapytała z najdzieją i miną zbitego pieska .
-Tak ale puźniej ,a teraz kieruj nas do tego miejsca. powiedział .
Po 10 minutach drogi doszli do miejsca Kim usiedli trawie i chwilę rozmawiali ,potem Jack zaproponował że coś zagra a Kim zaśpiewa .
Uzgodnli że bedzie to konkursowa piosenka Kim czyli Open Eyes . Jack zaczął grać a Kim śpiewała .Na początku oboje byli spięci ale potem się wyluzowali. Kim opadła szczęka że Jack gra
a Jackowi że Kim śpiewa . Naprawde miała świetny głos. Gdy skonczyli Jack powiedział
-WOW.Ale ty śpiewasz . Przyznaj się jesteś gwiazdą z podwójną tożsamoscią jak Hannah Montana .. ? zaśmiali się oboje.
-Nie. uśmiechneła się . Nie wiem nawet nie wiem po kim to odziedziczyłam . No ale nie ważne, ty lepiej powiec kto cię naklonił i nauczył grać ?
-Chłopak na chwile zamilkł.No sam się nakloniłem a lekcje brałem u kolegi taty . powiedział.
-A grales może w zespole? zapytała niepewnie.
-Tak ale sie prze zemnie rozpadł. Brunetowi spłynela po policzku łza.Kim od razu rareagowała.
-Czemu płaczesz?Co się stało?? zapytała
- A nie ważne. powiedział przybity
-Jack. To ta sama sytuacja co w szkole. Możesz mi powiedzieć nie powtórze nikomu. rzekła uśmiechając się lekko do bruneta.
Jack nic nie powiedział, a Kim niecierpliwiła się.
-Powiec .powiedziała patrząc wyczekująco.
-No dobra. Bylo to tak . Ale jak komuś powiesz to nie ręczę za siebie . powiedział z szatańskim uśmieszkiem.
-Zgoda. Napewno nikomu nie powiem . oznajmiła.
 Gralismy na imprezie u koleżanki na 15 urodzinach . Wszystko szło dobrze gdyby nie to że mieliśmy
przerwę i poszłem sie napić i zauwarzyłem jak mój kologa z zespołu przystawia sie do pewnej  dziewczyny.Zauważyłem że
jej się to nie podoba i próbuje mu zwiać. Niestety na marne złapał ją i przyłożył do  ściany . Chyba chciał ją pocałować więc
 postąpiłem uczciwie i podszedłem do niego.Zdenerwował mnie
 postanowiłem stanać w jej obronie . Na początku oderwałem go od niej popchnąłem i zapytałem czy dobrze się
czuje on zaczął na mnie z pięściami to się broniłem i troche go poturbowałem a on się wsciekł i wyrzucił mnie z
zespołu a reszta powiedziała że jak nie gitarzysty 
to nie grają bo nie ma sensu .Kłócili się aż w końcu powiedzieli że mają go w czterech literach .No i tak wszyscy
się rozeszli dołaczajac do innych kapel i urywajac ze sobą
 kontakty. Po tej imprezie nikt sie do mnie nie odzywał przez ponad miesiąc .Potem te kontakty zaczeły się odnawiać ale to jakos nie
było juz to .To bylo na litość a nie na przyjaźń  tylko na jedną wielką łache.Postanowiłem zaczać od poczatku i się wyprowadzić.No i jestem .
-Teraz już znasz całą historię .Właśnie o tym w szkole nie chciałem ci mówić. Nikomu tego nie mówię. powiedział z ulgą.
-Wiesz moim zdaniem to postąpiłeś dobrze i ten twój kolega nie powinien cię wyrzucać z kapeli. Dziwne,ale widzisz z drugiej strony widać że innym członkom zespołu na tobie zależało.Sam mówiłeś że odeszli jak się dowiedzieli że masz odejść . No a raczej zostałeś bezczelnie wyżucony . powiedziała ze zdziwieniem i zażenowaniem zaistniełej sytuacji kolegi.
-No wiesz jak tak na to patrzeć to masz rację. przyznał Kim rację.
-No ależ oczywiście że mam . powiedziała poważnym a zarazem śmiesznym tonem
-Hehehahahihi . zaśmiał się
-Opowiec mi coś o sobie . poprosiła
-Ok. A co chesz wiedzieć? zapytał fajnie ruszając brwiami.
-Hmm? No wszystko.uśmiechneła się ukazując swoje ząbki.
Rozmawiali około godzinę .Dowiedzieli się o sobie bardzo dużo . Można by powiedzieć że byli na takim wstępnym etapie przed przyjaźnią. Dogadywali się i mieli wiele wspólnego. Lubili te same piosenki , mieli podobne zainteresowania w szczególności karate. Mówili innym językiem niż wszyscy. Umieli się dogadać tak że nikt ich nie rozumiał a oni się nawzajem tak .
-Wiesz co  chyba juz czas wracać. powiedział Jack.
-No masz rację idziemy . odpowiedziała
-Osz ty w morde jest juz 22 .Wracamy . wstali i ruszyli do domów .
Rozmawialiśmy po drodze i nie wiem czemu rozmowa była tak lekka jak bym rozmawiała z starym dobrym kumplem. Z resztą mam wrażenie jak byśmy znali się od zawsze. Świetnie się rozumiemy. Jack powiedział mi o swojej byłej dziewczynie . Zakochał się w niej na zabój a potem zobaczył ją całująca się z jego najlepszym kumplem w parku. Pobiegł szybko w drugą stronę ze łzami w oczach. Byli ze sobą pół roku i zrobiła mu coś takiego. Nie odzywał się do niej ani do kumpla. Napisał jej tylko smsa że to chyba koniec skoro go tak potraktowała. Nawet nie próbowała go odzyskać bo wiedziała że nic z tego nie będzie. Było mi go strasznie żal jak tego słuchałam . Pocieszałam go jak tylko mogłam. Jak doszliśmy do mojego domu pożegnaliśmy się. Kiedy weszłam do domu nikogo nie było więc upiekło mi się że tak późno wróciłam.Poszłam do mojego pokoju powędrowałam do łazienki się wykompać . Po kąpieli weszłam na facebooka i zobaczyłam wpis Jacka ''Dzień spędzony w miłym towarzystwie. Z Kim ''
Odrazu dodałam komentarz ''Tak było super!! Przyjaciele !! :) ''
Po chwili napisał                  ''Oficjalnie  ^  szczęśliwy ''
                                                             '
                                                             '   
_______________________________________________________
Jest 3 rozdział :P Może dziś dodam .
Prosze o komy:)
Rozdział dla kochanej Claudii Maslow !!!
No i dla mojej Honci !!! DZIEWCZINA!!!!



 Zdjątka !! <3 


                                                                                                           

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 2

Nastepnego dnia w szkole . Szłam do swojej szawki z muzyką w uszach i jakis chlopak na mnie wpadł.
-Patrz gdzie chodzisz. powiedziałam zła.
-Przepraszam zamyśliłem się  . spojżał sie na mnie jak na obraz .
-Nic sie nie stalo. odparłam
-To dobrze . powiedział mam pytanie wiesz gdzie jest szawka numer 232?
-A tak sie składa że wiem obok mojej wskazałam chłopakowi szawke.
-Dzieki .a tak wgl jestem Jack.
-Nie ma za co ja jestem Kim . powiedziam i teraz dopiero mu sie przyjzalam niezly przystojniak .
Wysoki brunet ciemne brazowe oczy dobrze zbudowany.
-Jestem tu nowy dziś jest mój pierwszy dzien powiedział
-Aha.może cię oprowadzę po szkole co? zapytała
-Hmm? będzie mi bardzo miło. powiedział ciepło.
-Hmmm to może zaczniemy od tego do jakiej klasy chodzisz .
Poszłam z nim sprawdzić gablotkę i okazało się że jest ze mna w klasie.
Ale zbieg okoliczności pomyślałam.Pokazałam mu większość ważnych miejsc takich jak:
sekretariat, biblioteka ,stolowka, swietlica itp.
-Jaka mamy teraz lekcje -zapytał
-Informatyke. powiedziałam i uśmiechnełam się .będzie troche luzu .
-Fajnie . będziemy mogli pogodaę. jak narazie nikogo oprucz ciebie nie znam.
-Nie ma problemu usmiechnełam sie szeroko.
Zadzwonił dzwonek na lekcje i udałam się z nowym kolegą do klasy gdzie miały się odbyć zajęcia.
Przykuł moją uwage gdy spojżal na ogłoszenie o konkursie talentów
-Hej jesteś zainteresowany? spytałam a on od razu spojżal gdzie indziej.
-Nie... powiedział troche wyższym głosem
-Tak tak ja tam ci nie wierze jestes tylko się nie chcesz przyznać. spoko ja też biorę udział .
-Serio ? zapytal z niedowierzeniem .
-Tak . odpowiedziałam
-To super a co takiego przedstawiasz ? zapytał zaciekawiony
-No wiesz no tak jakby będe śpiewać. powiedziałam zawstydzona .
-Aha więc wokalistka. powiedział z uśmiechem na twarzy
-Takk. powiedziałam niepewnie.
-Dobra chodźmy bo sie spuźnimy.
Bylo juz 5 minut po dzwonku ale i tak naszego nauczyciela jeszcze nie bylo.Tak tak lubił się spuźniać . Ale za to nie meczył nas na lekcji tylko dawał nam spokój.
Kiedy weszliśmy do klasy Jack nawiazał do konkursu .
-No wiesz ja tez w sumie no ten tego ale chyba raczej nie. no pewnie nic z tego nie wyjdzie. powiedział zawiedziony.
-Ale o co chodzi ? zapytałam kolegę
-No o konkurs.Chciałbym wystąpić ale wszystko sie spiepszyło......mówił przygnebiony.
-Czemu. A tak wgl to co chiałbys przedstawić?
-A wiesz . Gra na gitarze + śpiew.powiedzial.
-To śmiało. O tym że ja spiewam wie tylko moja przyjaciółka nikt poza nią mnie nie słyszał .oznajmila
-A no to inaczej niz u mnie u mnie  wie dużo osób  . powiedział smutny
-Ahh. no to masz lepiej . a czemu powiedziałeś to takim przygnębionym głosem ? zapytala.
-Długa historia . Nie chce o tym gadać .
-No dobra rozumiem, nie będe naciskać. powiedziała.
-Mam  pytanie. Pójdziemu gdzieś po szkole ? w jakies takie miejsce gdzie nikogo nie ma napewno masz takie miejsce. powiedzial
-No możemy iść powiedziałam niepwenie. Mam pewne miejsce ale to troche daleko.
-Zgoda nie ważne czy 5 czy 100 km chcę iść .
-No dobrze a wracajac to po co chcesz isc ze mną w jakieś odludne miejsce ? To troche podejżane. powiedziala
-Zaufaj mi . Nie chce iść tam w złych celach.Chce ci coś pokazac . oznajmil Jack a Kim sie zgodziła
-To o której? zapytała Kim
-Może o 18? Możesz czy nie bardzo? zapytał Jack
-Nie no spoko . Ale na pewno nie masz ukrytych zamiarów ? zapytała dla pewności .
-Na 100% a jak kłamie niech piorun we mnie strzeli .  zaśmiał się 
-No dobra wierze . spojżalam mu w oczy w te duże brązowe oczy które patrzały się w moje przez pare minut.
-Przepraszam  powiedzial zmieszany  .
-Nie szkodzi wiesz masz bardzo ładne oczy .powiedzialm i sie zaczerwienilam
-Jeszcze nikt mi tego nigdy nie mówil. oznajmil .Kim  nic nie odpowiedziała.
Zadzwonił dzwonek to oznaczało koniec lekcji,jeczsze tylko jedna  i koniec . Lekcja mineła bardzo szybko.Gdy zadzwonil dzwonek Jack zaproponowal Kim
 ze odprowadzi ja do domu . Ona zgodziła się . Gdy szli w strone domu Kim Jack zapytał.
-Mam pytanie czy jest w tym miescie jakies dojo ?
-Tak jest jedno bardzo fajne . odpowiedziała
-A wiesz gdzie? zapytał z nadzieja ze wie
-Tak wiem, bo sama uczeszczam to dojo Bobbiego Wasabiego.
-Co chcesz sie zapisac? zapytalam
-No pewnie w NY chodziłem na karate.Mialem czarny pas trzeciego stopnia.Teraz chce to kontyuować .
-To zapraszam . Chetnie Cie przyjmniemy. Każdy cie polubi chodzi tam kilku uczniów naszej szkoły .
-Dziekuje . Jestes dla mnie taka miła .Wiesz lubie cie . powiedzial a policzki Kim odrazu zmienily kolor .
-Szli chwile w ciszy i doszli do domu Kim .
-Juz jestesmy . dziekuję że mnie odprowadzileś  . Uśmiechneła się w jego stronę.
Jack też sie uśmiechnął
-Pa powiedziala bedąc przy bramie.
-Pa powiedział. jednak po chwili zawolał żeby  zaczełała .Dasz mi swoj numer telefonu bedziemy musieli się
jakoś zgadać żeby wiedzieć gdzie się spotkać dziś wieczorem .
-Dobrze .Prosze zapisala mu numer na kartce i skierowala sie do domu. Weszła do mieszkania poszła do
siebie ubrała sie i spakowala potrzebne rzeczy w swoja torebke.
-Wychodze krzykneła i wyszła z domu .Po chwili jej telefon zadzwonil . odebrala to byl Jack
-Hej Kim to gdzie się widzimy ?
-Kolo ławek .
-Dobra ja juz prawie jestem. Czekam narazie!
-Ok pa!
__________________________________________________
Już drugi rozdział dziś .
Mam nadzieję że się spodoba .
Pozdrowienia dla wszystkich czytających.: *
Dedyk dla jedynej i niepowtarzalnej Claudii Maslow:)
Bardzo przepraszam ze tak długo obiecalam pol godzinny a tu 23 dochodzi. no ale jest :)
umowa taka jak w poprzednim bedzie koom dodam następny :*
Mina Leo na tym zdjęciu jest typu ''Co jest ku....'' WTF???!!!

Rozdział 1

Obudziłam się jak zawsze o 7 rano. Wstałam poszłam pod prysznic umyłam zęby i poszłam się ubrać i uczesać.
 O 7.30 bylam gotowa do wyjścia . Wzięłam tylko tableta podlaczylam do niego słuchawki i poszłam do szkoły.
Słuchałam akurat piosenki Demi Lovato La la land  nucąc cicho.
Kiedy doszłam do szkoły zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-Hej Kimi!! krzyczała z końca korytarza.
-Hej Grace!! przytuliłysmy się na powitanie
-Co tam ? Jak ci minął wczoraj dzien?
-A tam lepiej nie mówić...
-Co się stalo? Zapytala z troską .
-A no bo wiesz ten tego... kreciła się w wypowiedzi
-Powiec . powiedziala stanowczym głosem Grace.
-No dobrze powiem. Pamietasz jak podsłuchałas jak śpiewam a ja wtedy ci się przyznałam że to
 ukrywałam bo się wstydzę? powiedziała
-Tak. Pamietam oznajmiła Grace.
-No więc myślałam nad tym już długi czas i myślałam żeby zaśpiewać na konkursie wokalnym . Co o tym myslisz?
-Hmmm... no PEWNIE!!!! ucieszyła się Grace i przytulila Kim.
-Dzięki . Jak na razie tylko ty slyszlaś jak śpiewam . Więc będzie dziwnie na scenie przed tyloma ludźmi.
Ale jakoś dam rade. Uśmiechneła się przyjacoółki
-No pewnie ze dasz Kimi!! przerwał im dzwonek na lekcje
Poszły pod klasę . Była biologia i pytanie . Pan Houston brał zawsze 3 osoby do odpowiedzi .
-Do odpowiedzi dziś : panna Alexis(szkolny plastik) , Jerry(szkolny luzak) i może Broudi(wredny niemyły szkolny łobuz).
Odpytywał ich dobre 15 minut .Wszyscy byli zajęci czymś innym niż słuchanie nauczyciela. Jedni pisali smsy inni
 odpisywali lekcje a niektórzy zwyczajnie polozyli sie na ławce i spali. Wreszcie skonczyła sie meczarnia .KONIEC LEKCJI .
Poszłyśmy  z Grace do mnie. Rodziców nie było w domu ,a brat był u kolegi wiec miałyśmy cały dom dla siebie.
Gdy dotarłyśmy do mnie zrobiłam nam kanapki i usiadłysmy w moim pokoju.
-Grace . zaczelam
-Tak? odpowiedziala.
-No bo myślałam o tym konkursie i no wiesz tak może bym poćwiczyla ? wydusiła wreszcie z siebie Kim
-Nie ma sprawy . To co chcesz zaśpiewać ?
-Chyba Debby Ryan Open eyes.oznajmilam
-Hmmm nieźle . powiedziała usmiechnieta
-No to śpiewaj. zaczelłam śpiewac .

Look around, it's deadly night
You've been losing every fight
You're hopeless, feeling broken
You're feet are rough, they're scraped and bruised
But still have strength to take you through,
Into,
The dark

Just close your eyes
And push right through
I know it's tough right now
This was meant for you
When the clouds are gone
Not a shadow in sight
You'll be drenched in the sun
With open eyes

Woah-oh-oh [X4]

At the beach, the waves will crash
Tuck and grab and pull you back
The sun may, be covered in gray
The sand ledge itself may burn
Hurricane will take it's turn
Until,
The dawn

Just close your eyes
And push right through
I know it's tough right now
This was meant for you
When the clouds are gone
Not a shadow in sight
You'll be drenched in the sun
With open eyes

So close your eyes, shut them tight
Let it be, and it will fade away (day by day)
Push on through the strength in you
Let it be, and wish it all away (all away)

So close your eyes, shut them tight
Let it be, and it will fade away (day by day)
Push on through the strength in you
Let it be, and wish it all away (all away)

With open eyes, Open wide,
It's all good now, watch it fade away,
Day by day


Just close your eyes
And push right through
I know it's tough right now
This was meant for you
When the clouds are gone
Not a shadow in sight
You'll be drenched in the sun
With open eyes

Zaśpiewałam a Grace tylko otworzyła szeroko buzie.
-Ja nie wiedziałam . Jestem w szoku jaki ty masz wspanialy głos ! piszczała
-Dziekuje . odpowiedzilam zaczerwieniona .
-Na 100% wygrasz.powiedziala miło
Zaspiewalam jeszcze pare razy i za kazdym przyjaciolka klaskała i piszczala z radosci i podekscytowania.
-Konkurs jest w czwartek . oznajmiłam
-To musisz sie oszczędzać . powiedziala .
-No wiesz chodzimy na karate żebys się nie uszkodzila mi przypatkiem . powiedzila poważnym tonem .
-Spokojnie nic mi sie nie stanie będę uważać . powiedziałam spokojnie
Po kilku godzinach poszłam odprowadzić przyjaciółke i przygotowam  się na jutro do szkoły .
Odrobiłam lekcje,  poszlam się wykąpac po kapieli weszlam na facebooka.
Grace dostepna . napisze do niej pomyslalam . jednak ona mnie wyprzedziła
-Hej Kimi! xD
-Hej Grace! :)
-I jak przygotowania idą pełną parą ?
-Hehe tak :) jutro ide sie zapisać .pójdziesz oczywiście ze mną :) ?
-No oczywiście . dobra kończymy jest 23.45 musimy sie wyspać.
-papa!! do jutra :P
-pa : * dobranoc:)

______________________________________________________________________________

Jest rozdzialik :) Mam nadzieję że się spodoba :)
Pozdro dla Honci Kasi i Claudii Maslow:)
KOCHAMMM!!
**nastepny rozdzial dodam jak pojawi się jakis komentarz :) wtedy bede wiedziec ze ktos to czyta :*